Ostatnie dwa dni "odpoczywałem" od Actifita i większego wysiłku fizycznego. Ja nie jestem maszyną i jakiś odpoczynek mi się należy.
Przez ten weekend podałem się swoim hobby, czyli czytaniu zaległych książek, w sobotę byłem w kinie na "Polityce" Patryka Vegi (osobna notka) i montowałem zaległe filmy na YouTube, bo już mi się miejsce kończy na dysku.
A dzisiaj powrót do pracy. Jak wróciłem do domu to miałem wszystkiego dość i około 15k kroków. Jak sobie uciąłem popołudniową drzemkę, to się obudziłem przed 19:00. Potem jeszcze do sklepu i wieczorny spacer z psem.