Może tak być, że to chodzi o emocje, ale czas się ogarnąć, bo albo osiwieje przed 40 albo się wykończę.
Chyba tak, bo naprawdę mega lubię swoją pracę. Trochę jeszcze nie mogę się odnaleźć po półrocznym L4, ale cieszę się, że już wróciłam do obowiązków zawodowych i mam dużo satysfakcji z ostatnich dni. Nie mówiąc już o tym, że praca odciąga mnie od myślenia o głupotach, które mi nie służą.
RE: Dziennik #330/2025 - brak słów