RE: RE: Na rauszu
You are viewing a single comment's thread from:

RE: Na rauszu

Words
220
Reading
1 min
Listen
Play
1y

Nie wiem czy to nie jest przypadkiem ta nasza kultura zamiatania wszystkiego pod dywan. Na wierzchu ma być tylko to co ładne, wygodne i komfortowe, a to co złe, brzydkie i niedobre to trzeba schować. I tak jest już trochę lepiej niż choćby parę lat temu, ale nadal nie ma w ogóle kultury rozmawiania o problemach. A już wśród panów to w ogóle. Nic dziwnego, że większość samobójstw to Wy skoro kulturowo nikt nie chce się Wami zaopiekować. Pamiętam jak byłam nastolatką to zaczytywałam się w "Pamiętnik narkomanki" i dla mnie to było takie mega super, że Baśka waliła prawdę między oczy: umieram, chcę umrzeć, chcę ćpać, chcę odejść, chcę to czy tamto. Bez lukrowania, że ćpanie to kulturalne pociąganie kresek w wyższych sferach. Bardzo mi się to podobało choć wtedy nie sądziłam, że będę się wypowiadać w podobnej tematyce. Często to też widać na mitingach, że ludzie wstydzą się powiedzieć z jakiej chujni wyszli. A niby czemu? Przecież to jest coś wspaniałego, że było się na dnie, żarło gruz, a jednak wyszło się na powierzchnię. A jednak to jest pomijane lub maksymalnie spłycane.

Tak, film jest na Maxie i mi wpadł w ręce w sumie zupełnie przypadkiem. Szukałam czegoś ciekawego do obejrzenia, zaintrygował mnie tytuł, przeczytałam jednozdaniowy opis i stwierdziłam, że muszę to sprawdzić. I w sumie nie żałuję.