Dobry wieczor.
Zastanawiałam sie jak opisac moj dzisiejszy nastroj i @asia-pl przypomniała mi swoim wpisem o pojeciu chandry. Po krótkiej rozkminie uznałam ze wlasnie to słowo najlepiej oddaje moj stan. Żeby wyjsc z chandry poczyniłam odpowiednie zakupy:
Pomoc nie pomogło w pełni ale troche lepiej sie czułam.
Tak jest nijako. Niby sie ciesze ze juz wychodzę ze szpitala ale martwie sie co z L4 bo na powrót do pracy nie czuje sie gotowa a nie wiem czy oni sa tego świadomi. Nie wiem tez co z pracą. Przyjaciółka mi dzisiaj powiedziala ze mam siedzieć na L4 ile wlezie bylebym doszła do siebie. Niby cos w tym jest ale ja jako rasowy pracoholik mam dyskomfort ze przebywam na zwolnieniu lekarskim.
Dużo mam w sobie dzisiaj refleksji na różne dziwne tematy i bynajmniej nie pomaga mi to w nabyciu dobrego humoru. Smutas ze mnie i tyle. Ale jeszcze nie tracę wiary ze w koncu nadejdzie lepszy dzien. Dzisiaj w trakcie rozmowy z przyjaciółka parę razy parsknęłam śmiechem wiec moze ten dzień juz za rogiem?
Do jutra.