Dobry wieczor.
To musiało sie tak skończyć. Z racji tego ze od wczoraj targają mna bardzo silne emocje ktore sa pozytywne ale w pełni pozytywnie nie jest bo gowno płynie wartkim strumieniem to robi mi sie cos na kształt cyklotymi. W skrócie bardzo gwałtownie I często zmienia mi sie nastroj. Aktualnie jest godzina 19:20 a ja dzisiaj juz z 10 razy otwierałam szampana tak wybornie sie czułam kilka razy sie chcialam wieszać i płakałam jak dziecko zaliczyłam tez kilka głupawek. Tak cały dzień mnie szarpie nie wiadomo w ktora stronę. Wiadomo ze klinicznej cyklotymi nie mam ponieważ jestem dumna posiadaczka dwubiegunowki ale dzisiaj czuje sie jak w oku cyklonu. Serio.
Poszlam do pani psycholog I juz wiem ze nie bede z nia współpracować po szpitalu bo ona zdalnie nie współpracuje a ja nie bede jeździć 100km na każdą wizytę. Poza tym przejechała sie dzisiaj po mnie. To nie bylo przyjemne ale zrobiłam to co robie najlepiej czyli schowałam sie za żarcikami.
Dzien minął na niczym. Głody alkoholowe mam wymaksowane. Boję sie ze po szpitalu zapije. A jak zapije to nie wiem kiedy sie teraz zatrzymam skoro ostatni raz byl tak ciezki i strasznie mnie to przeraża. Życie ssie.
Do jutra.