Pasta o pracowniku IT część 1

artbog(26)
Published in
#pasta
Words
2430
Reading
11 min
Listen
Play
8y

Mój ojciec załatwił mi pracę w dziale IT. Nie wiem za dużo o IT, poza grami.
To moje opowieści z pracy.

Dzień pierwszy kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera spoko, mam to ściągam program „Wow, jesteś w tym ekspertem” „No cóż…” komputer prosi o wpisanie hasła admina zapomniałem hasła admina próbuje: hasło nope.jpg „ehh… emm… cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam” 3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera Dzień drugi wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym nie mam pojęcia co mówi pauza koleś czeka na odpowiedź przypominam sobie „IT Crowd” „Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo? Zresetować znaczy się?” „Moment…” zadziałało Dzień trzeci laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem kocica 9/10 flirtuje ze mną mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje jedyne co słyszę to jej cycki jej laptop pachnie truskawkami ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa Dzień czwarty nauczyłem się wyłączać serwery ludzie zaczynają prosić o pomoc, idę do serwerowni wyłączam serwery wychodzę zdezorientowany, zaczynam instalować adobe readera w końcu ludzie zaczynają się drzeć STRONA NIE DZIAŁA! STRONA NIE DZIAŁA! „biore się za to!” biegnę do serwerowni gram w Hotline Miami przez kilka godzin włączam serwery pod koniec dnia wychodzę z serwerowni wycieram pot z czoła „dałem rade…” ludzie chwalą mnie, mówią że uratowałem firmę tak naprawdę to uratowałem swoją dziewczynę w HM Dzień piąty spotykam kocicę przy ekspresie do kawy zapytałem się co u niej, proste pytanie zaczyna opowiadać o problemach z jej komputerem nie widzi we mnie człowieka widzi we mnie IT mówię, żeby podrzuciła do mnie laptopa robi to upgrade’uję jej IE instaluje adobe reareda resetuje komputer wszystko śmiga zanoszę go jej poprawiam fryzurę sprawdzam oddech zachowuje się jak bym ją ocalił siedzi w swoim biurze, gada przez telefon ręką pokazuje, żebym położył laptopa na biurko robię to, i trochę się ociągam „To wszystko skarbie?” wychodzę słyszę jak mówi „oh, to był tylko IT” tylko IT teraz jestem tylko tym Dzień szósty cholernie się nudzę postanowiłem ściągnąć emulator gameboya i pograć w pokemony filtry go blokują, więc je wyłączam, nie dodaje emulatora do listy, po prostu wyłączam filtry uruchomiłem stronę z emulatorem, ale muszę wyłączyć antywirusa używam konta admina, bo w końcu znam hasło wyłączyłem globalnie antywirusa na całym serwerze ściągnąłem emulator i pokemony gram sobie koleś przychodzi do mojego biura „chyba mam wirusa” ja: „złap je wszystkie” do czasu aż doszedłem do Misty, 4 osoby złapały wirusy Dzień siódmy ten sam koleś który darł się na mnie drugiego dnia znowu się na mnie drze nie może się zalogować, a ja właśnie wychodziłem do domu „wyłącz i uruchom ponownie i oddzwoń” idę do domu Dzień ósmy koleś z siódmego dnia znowu dzwoni jest wkurwiony mówi mi, że przez moją głupotę stracił klienta „zdarza się stary, ja przed chwilą przegrałem z zespołem r” „o czym ty kurwa mówisz?” click Dzień dziewiąty jedna z drukarek zużyła cały toner jakiś grubas każe mi go zmienić „to tylko toner stary, nie umiesz go sam zmienić? pracuję teraz nad jednym sporym problemem z serwerem” tak serio to ściągam steama „to zajmie tylko sekunde… boże, mam dużo do zrobienia, od tego ty jesteś” wzdycham i idę to zrobić nie potrafię otworzyć pieprzonej drukarki żeby dostać się do tonera zaczynam w nią walić jak w „zoolanderze” mówię nieco opóźnionemu kolesiowi w biurze że mam dla niego specjalną misje musi schować magiczne jajko w skrzyni Hewlett Packarda wracam do sprawy z serwerem pół godziny później grubas wchodzi do biura „ćoś ty kurwa zrobił z drukarką?” „zmieniłem tusz” zaczyna kręcić głową i coś mówi pod nosem idziemy do drukarki opóźniony koleś wcisnął kardridż w złą stronę i go zaklinował, połowa wystaje drukarka nawet się nie zamknie są czarne ślady dłoni na całej drukarce czuje że grubas mnie osądza, więc coś szybko wymyślam „chyba jest coś nie tak z siecią” drukarka nie działa przez miesiąc zanim się skapnąłem, że mamy numer do kolesia z serwisu HP Dzień dziesiąty muszę zamotntować projektor w biurze do prezentacji nie mogę znaleźć kable thunderbolt-hdmi, żeby go podpiąć, a nie chce mi się iść do sklepu nie mam nawet karty firmowej mówię kolesiowi który potrzebuje projektora, że jest problem kompatybilności z macbookiem może użyć della kogoś innego pliki z maca nie działają na dellu zadzwonili do mnie w trakcie zebrania wszyscy ci beznesmeni na mnie patrzą, jak losowo klikam i szybko ruszam myszką, wyglądając na profesjonalistę ściągam adobe readera otwieram plik działa „Dzięki Anon, ocaliłeś mnie” Dzień jedenasty nowy pracownik w firmie nikt mnie nie poinformował opieprzyli mnie za to, że nie przygotowałem komputera dla nowej osoby idę do magazynu zobaczyć czy mamy tam coś jest kilka sztuk ale jest jakiś naprawdę stary komputer, z początku lat 90tych odpalam działa ustawiam go dla nowego kolesia wszystko laguje odpalasz adobe readera? masywny lag odsyłam komputer „sorry, ale tylko to udało mi się załatwić bez wcześniejszego powiadomienia” koleś ciągle prosi mnie o pomoc jest beznadziejny po tygodniu odszedł z firmy, twierdząc, że nie może pracować w takich warunkach Dzień dwunasty czyiś komputer się spieprzył kurrrrr ustawiam przypominam sobie coś o profilach zapisywanych w wewnętrznej sieci idę do serwerowni patrzę się na serwery jak kompletny idiota, próbując się zorientować jak to działa wracam i mówię kolesiowi, że nie mogę z tym nic zrobić „a… ale mój projekt, muszę go pokazać zarządowi w piątek…” „sorry stary, ale nic się nie da z tym zrobić” gram sobie w sim theme park przez resztę dnia Dzień trzynasty przychodzę do pracy godzinę spóźniony całe biuro w chaosie upadekrzymu.jpg „JEST TUTAJ!” odpalam komputer w swoim biurze, sprawdzam maila dziesiątki mailu w stylu: „coś jest nie tak z serwerem, nie mogę się zalogować do…” „wiesz czemu strona nie działa?” serwer faktycznie nie działa adobe reader mnie teraz nie ocali „po prostu idź tam i zrób to samo, co zrobiłeś ostatnio!” wszyscy myślą, że to tak łatwo naprawić roztrzęsiony wchodzę do serwerowni, bo nie wiem co mam robić ucinam sobie drzemkę przez cały dzień ludzie są wkurwieni, walą w drzwi do serwerowni terminy minięte wychodzę o 18:30 manager widzi mnie na parkingu był na spotkaniu cały dzień, nie wie przez co przeszedłem „wciąż tutaj? podoba mi się twoje podejście!” Dzień czternasty serwery dalej nie działają wszyscy wkurwieni idę na wczesny lunch słyszę jak ktoś w jadalni gada o kupnie nowego modemu do biura dziekibogu.jpg „Hej, sorry że przeszkadzam, ale czy któryś z was jest IT?” zanim któryś z nich zareagował i pyta „jak śmię” mówię „też jestem IT” pokazuję im dłoń którą poobdzierałem kablami w serwerowni obaj kiwają głową „co byście zrobili, gdyby wasze serwery się całkowicie spieprzyły?” „próbowałeś go zrestartować?” wracam i restartuje serwer kurwa, działa! Dzień piętnasty kocica chodzi po biurze poddenerwowana „Wszystko ok?” „Nie mogę się zalogować na maila. Możesz mi pomóc? Proszę” „Spoko” biorę laptopa reinstaluje office’a outlook znowu działa przeglądam maile, żeby upewnić się że działają wysyłam testowego maila czytam tytuły jej nowych maili „Rozwód” oddaje jej laptopa „Wygląda na to, że działa” „Dzięki…” „Wszystko ok?” „Cóż…” tak! wypłacz mi się na ramieniu i się rozkręcimy! „Mysz się chyba zepsuła, mogę dostać nową?” Dzień szesnasty jeden z monitorów upośledzonego nie działa wyświetla się całkowicie na zielono na temat: dałem mu drugi monitor, bo myślałem że jak ktoś zasługuje na dwa, to właśnie ten biedak jedyne co robi to przegląda tapety na msn i używa jakiegoś programu fedexa jest miły, więc faktycznie próbuję mu to naprawić nic nie działa to nie sterownik to nie ustawienia to chyba coś z samym montorem cały czas ludzie do mnie przychodzą z prawdziwymi problemami, zbywam ich mówiąc „zaraz będę” po dwóch godzinach koleś mówi „może wtyczka jest zepsuta?” zmieniłem kabel hdmi na nowy zadziałało oficjalnie jestem gorszy w swoim zawodzie niż opóźniony umysłowo koleś Dzień siedemnasty miła staruszka narzeka, że jej się zepsuła klawiatura jest najstarszą osobą w biurze stara jak dinozaury mówię, że coś dla niej mam wracam do tyłu i odpakowywują nową klawiaturę dla programistów zanoszę ją jej „jesteś taki pomocny” sięgam do tyłu żeby podpiąć nową klawiaturę podnoszę się i otrzepuję spodnie staruszka wygląda jakby miała zawał patrze na ekran czarny wstając nacisnąłem przycisk power straciła 3 godziny pracy 3 godziny których nigdy nie odzyska Dzień osiemnasty firmowe spotkanie przekroczyliśmy budżet było dużo wydatków straciliśmy dużo pieniędzy przez prawie cały ostatni miesiąc dzień 18 prawie cały miesiąc wylecę na zbity pysk budżet departamentu IT zostaje poruszony są tylko dwa departamenty które nie przekroczyły budżetu „Dobra robota Anon, słyszałem o problemach z serwerem. Jesteś dobrym człowiekiem na dobrym miejscu” pod koniec spotkania kobieta, około 45 lat, podchodzi i pyta czy naprawiam komputery poza firmą „Niezbyt…” „Oh, bo mam jedną cholerną rzecz której nie mogę naprawić. Nie mógłbyś wpaść i tego naprawić?” gówno prawda dla jaj mówię „dobra, spoko, daj adres i podjadę po pracy” nie wiem czy będzie seks kupuje gumki nie jest taka ładna 6/10 góra nie będę kłamał mocno średnia podjeżdżam do jej domu dzwonię do drzwi, staram się wyglądać słodko mąż otwiera drzwi pokazuje mi konputer instaluje najnowszego adobe readera zarabiam 20$ jadę do domu Dzień dziewiętnasty jakiś koleś zepsuł program, więc muszę ustawić wszystko na nowo sprawdzam ustawienia po dwóch godzinach „zepsułeś mój komputer… chcę żebyś naprawił mój cholerny komputer, ma być tak jak było, nie wiem co zrobiłeś, ale coś jest nie tak, moje usb bzyczy” wtf nie zrobiłem nic z kompem, tylko sprawdziłem program który odpalasz 20 razy dziennie wkurwiony wracam do serwerowni i gram w Thomas Was Alone pukanie do drzwi to ten koleś „hej, dzięki za naprawienie tego” „czego?” „mojego usb” nic nie zrobiłem „a, to… spoko” Dzień dwudziesty spędziłem cąły dzień sprzątająć serwerownię wygląda całkiem nieźle odpiąłem kable sieciowe żeby je oznaczać kolorami ludzie tracą swoje projekty losowo są wywalani z serwera mówię, że są problemy z isp staram się mówić ISP, bo nauczyłem się, że jak używam skrótów to brzmię jak bym wiedział o czy mówię pod koniec dnia serwerownia wygląda wręcz ślicznie niestety nie oznaczyłem nic i niektórzy ludzie nie są podpięci mówię im, że ISP naprawi to ASAP i wracam do domu Dzień dwudziesty pierwszy teraz jak serwerownia jest uporządkowana, podpinam testowe jednostki 8 komputerów podpiętych do jednej sieci próbuję połączyć monitory ze sobą, jak to czasami na forach można zobaczyć to są stare monitory i nie można tego zrobić wpadłem na pomysł użycia tych komputerów do kopania bitcoinów ustawiłem wszystko do południa po lunchu zaczynam kopanie okropnie powoli, ale zaczynam ludzie narzekają na lagi serwera obwiniam olimpiadę za lagi mówię, że całe buro musi je streamować banuję olimpiadę na filtrze systemowym biuro jest podzielone, widzę ten podział na swoim mailu ludzie wkurwieni, że nie mogą oglądać igrzysk i pozostali, którzy twierdzą, że praca to nie zabawa oficjalnie zyskałem władzę w firmie, ludzie wiedzą kto tu rządzi „To jest koleś którego ta firma potrzebowała” Dzień dwudziesty drugi dzień urodzin całe biuro świętuje urodziny ludzi w danym miesiącu biorę ciasto podpinam n64 w jednym z biur wyzywam ludzi na partyjkę w goldeneye mówię „hej, mam 5 minut przerwy na ciasto… zagramy partyjkę?” skopałem im wszystkim dupy zdałem sobie sprawę, że cały dzień nie robiłem nic poza graniem i jedzeniem ciasta nikt nie zauważył Dzień dwudziesty trzeci kocica dzwoni z trasy ma problemy dostać się do jednej z ważniejszych aplikacji dla klienta na jej ipadzie mówi nazwę tej apki nie mam pojęcia co to jest staram się brzmieć jakbym rozumiał wszystko pytam, czy używa WIFI czy 3G „jak to sprawdzam?” „nieważne, czekaj, sprawdzę nasz główny system” googluję apke, ale nic się nie pojawia pytam kogoś ze sprzedaży „oh, to tylko infografika z naszej strony” mówię kocicy, że musi się wrócić do biura bo muszę jej wgrać zmiany do ipada jedzie 2 godziny do pracy tylko żebym mógł otworzyć Safari i dodać zakładkę do strony głównej Dzień dwudziesty czwarty 45 latka wygadała się, że robię też poza pracą teraz idioci proszą o naprawę ich komputerów w domu, telefonów komórkowych, wszystkiego co techniczne mówię, że mogę to zrobić tylko po pracy, 20$ za małe rzeczy, 50$ za duże większość to proste naprawy aktualizowanie windowsa albo adobe readera wszystko naprawia ale wtedy trafił mi się on laptop z piekła rodem gruby indianin daje mi swojego laptopa w plastikowej reklamówce, nie torbie na laptopa, reklamówce „co z nim nie tak?” „ty mi powiedz, geniuszu” odpalam komputer, prosi o przywracanie systemu klikam enter naprawia to, ale prosi o uruchomienie chkdisk? wydaje mi się, że to coś z napędem cd otwieram napęd jest tam gruba warstwa okruchów przechylam laptopa na bok pieprzone okruchy wysypują się z laptopa resetuję laptopa wczytuje się bez problemu okazuje się, że koleś używał cd w swoim laptopie jako podkładki pod kanapki pieprzone laptopy
Pasta o pracowniku IT część 1 | Ecency