Moim zdaniem to, że internetowe wybory będą niezrozumiałe dla większości obywateli to ich zaleta, a nie wada. Władza powinna należeć do jak najmniejszej liczby jak najmądrzejszych osób...
Jeśli jesteś Azjatą albo Rosjaninem (tak generalizuję, ale chodzi mi o to, że ich mentalność jest inna), taki pogląd może Ci się odpowiadać. Ja jako człowiek Zachodu nie chcę żyć w systemie w którym nie mam żadnego wpływu na otaczającą mnie rzeczywistość. Nie pasuje mi rola jednostki, która płynie z prądem i godzi się na wszystko co każą (choć w demokracji taką jednostką też mogę być - jeśli zechcę).
Demokracja jest najgorszym ustrojem poza wszystkimi ustrojami które do tej pory wypróbowano, jak mawiał Churchill. A tak się miło składa, że dzięki demokracji masz prawo do własnego zdania i co ważniejsze, nawet głośno je wyrażać :-).
RE: Wyborcze dylematy (i-voting)