
Jestem świeżutko po lekturze pierwszej części kryminalnej serii Jędrzeja Pasierskiego z podkomisarz Niną Warwiłow w roli głównej. Jest to literacki debiut autora, całkiem dobrze przyjęta.
Fabuła jest ciekawa - rzecz dotyczy serii morderstw w zamkniętym zakładzie dla chorych psychicznie. Jak dla mnie, potencjał mrocznego miejsca zbrodni i obłąkanych podejrzanych nie został tu jednak w pełni wykorzystany. Mogło być mroczniej i lepiej.
Nie wiem, czy to przez fakt, że wskoczyłam tu prosto z lektury świetnego Stelara, ale przez początek było mi dość ciężko przebrnąć, nawet mimo że zaczynamy z przytupem - morderstwo w psychiatryku. Jakoś za dużo nowych postaci i nazwisk, a za mało mroku i "tego czegoś". Sytuacja zmieniła się dopiero w drugiej połowie książki, do której grzecznie przebrnęłam. I tam już mnie wciągnęło na całego.
Ciekawa postać pani podkomisarz i jej obecnej sytuacji życiowej - nie będzie spojlerem, jeśli to napiszę, bo rzecz staje się jasna na samym początku książki - świeżo rozstała się z wieloletnim partnerem i odkryła, że jest z nim w ciąży. Mamy tu więc kobietę, przechodzącą przez spory zakręt w życiu - z partnerki staje się ciężarną singielką, a w tym samym czasie musi prowadzić trudne śledztwo, które nieco utrudniają jej szef i współpracownicy. Dodatkowo odkrywamy nieprzyjemne historie z domu rodzinnego głównej bohaterki, które będą miały niebagatelny wpływ na fabułę i zachowania głównej bohaterki.
Sprawa rozwiązana, przed nami kolejne części serii, w których będą nowe zbrodnie oraz dowiemy się, co dalej z Niną i jej dzieckiem. A więc - czytamy!
