imp, impro, improwizacja!

Maj okazał się miesiącem niezwykle płodnym w nowe pomysły, w możliwości ich przeniesienia z głowy do rzeczywistości.

Już ponad dwa lata planowałam sesję z czymś sypkim, latającym. Zakupiłam nawet w tym celu kilka opakowań proszków Holi - tych używanych na festiwalach kolorów. Czas płynął a ja odkładałam to w nieskończoność. Bo będzie bałagan, bo nie ma miejsca na taką masakrę, bo w studiu mi krzyknęli straszną cenę za malowanie cykloramy a poza tym mieli w tym pomieszczeniu 5 stopni...... i tak bez końca. Na szczęście moja opieszałość nie zdążyła proszków przeterminować :)

Chciałam żeby było dużo, kolorowo i na maksa. Wyszło kolorowo i na maksa. Ale przy okazji udało zrealizować się coś więcej, wiec dużo postanowiłam sobie podarować.

I tak w sumie to nie bardzo wiedziałam jak to będzie pracować z tancerką, co będzie chciała, co będzie w stanie zrobić, co ja będę chciała, co złapię a co położę.

Modelką - tancerką jest Wiktoria Reszka. Niezwykła osoba, młodziutka ale na przekór temu bardzo dojrzała. Dojrzała nie tylko mentalnie, dojrzała ciałem, dojrzała ekspresją, pewnie stąpająca na czubkach swoich palców. Przez długi czas obserwowałam ją na zajęciach, widziałam jak się zmienia, jak naprawdę ciężko pracuje. I zżerała mnie ciekawość. Jak to jest być Wiki?

Zapytałam ją o to :)

Taniec to poczucie wolności i spełnienia. Nie chodzi o sztuczne pokazywanie uczuć , a po prostu o pokazanie siebie, jako człowieka. Od kilku lat poświęciłam się temu całkowicie. Trzy ostatnie lata nie były proste, ciągłe treningi, dieta i masa wyrzeczeń. Dzisiaj mogę szczerze powiedzieć, że jestem dumna, że przetrwałam ten najcięższy okres, kiedy trzeba tylko pracować bez żadnego namacalnego efektu. Teraz, gdy zaczynają się projekty i warsztaty czuję się fizycznie gotowa do podjęcia wyzwań. Droga, którą sobie obrałam nie jest prosta, nie da mi milionów, a za 20 lat nie wiem czy moje ciało w dalszym ciągu będzie w dobrym stanie. Ale na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie żeby taniec nie był ze mną, a raczej we mnie.

Trenuję prawie codziennie po cztery, pięć godzin. Treningi są bardzo intensywne. W ich skład wchodzi klasyka, technika tańca współczesnego, improwizacje i akrobatyka. Poza zajęciami z cudownymi pedagogami (miedzy innymi Kamilą Baryczkowską, Arturem Bieńkowskim czy Alexeyem Torgunakovem) sama spędzam wiele godzin na sali szlifując swój warsztat i tworząc. W przyszłości moim marzeniem jest, żeby przeprowadzić się do Izraela i zacząć współpracę z jednym z tamtejszych zespołów. Marzę o Batsheva Dance Company, Kibbutz Contemporary Dance Company czy Sharon Eyal Dance Company. Udało mi się uzbierać fundusze na kurs wakacyjny właśnie w Kibbutz Contemporary Dance Company. Mogę śmiało powiedzieć, że moje marzenia zaczynają sie spełniać

Miejsce na sesję znalazło się nieoczekiwanie trochę, na strychu, na którym wcześniej po prostu leżały stare szpargały. Mogłam nabałaganić do woli :) No i cieplutko było bo od blachy zrobiło się 35 stopni .

Gołebie też były :)

też robicie sobie foty jak sprzątacie? :)

Podczas sesji sporo konsultowałyśmy. Niemalże każde ujęcie. A to noga była za nisko, a to uciekła mi ostrość. Marta też dorzuciła coś od siebie, a to za mało się błyszczało, a to za mało żółtego na buzi było :) Dodać muszę, że Marta poza tym, że tworzy fantastyczne makijaże to jest też wnikliwym obserwatorem. Ale o niej napiszę innym razem. Realizacja sesji zajęła nam w sumie dwa spotkanie po kilka godzin.

Ja, Wiki i Marta

konsultacje

Wiki w akcji

Po wszystkim, kiedy stres i korba opadły, odpaliłam rawy i uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Bo wyszły mi cholernie dobre foty. Nie technicznie, ba, nawet nie kompozycyjnie. Klasyczne wyszły ok, poprawnie, proszki trochę biednie ale obiecałam sobie tą biedę podarować. Bo wyszła mi tkanina, taneczna improwizacja w czystej formie. Biała, niby prosta ale dziwnie niepokojąca. I czerwone szaleństwo :)

KLASYKA

RED

przygotowania do tkanin

MEDIUM

MOON DUST

Marta, mimo syfu dzielnie asystowała :)

Obsypywała, posypywała.....

Az w końcu wytarzała Wiki w proszkach :)

Jak już doczytacie do końca to napiszcie co Wam leży a co nie. Gdzie się potknęłam, gdzie zdobyłam master level. Pisząc o tej sesji chciałabym pokazać, że nie trzeba wielkiego nakładu finansowego żeby stworzyć coś interesującego. Narobiłam się jak dziki wół, upociłam, nosząc stare meble i cegłówki, przerzucając wełnę do dociepleń. I zamiatałam i zamiatałam aż kurz przysłonił mi świat, a wtedy Bóg widząc mój trud, zesłał mi moją drugą połówkę z dużym, żółtym odkurzaczem przemysłowym. A i tak po całym sprzątaniu miałam czarne kozy w nosie.

Spełniajmy nasze marzenia :)

Publikowane zdjęcia są mojego autorstwa, nie są plagiatem. Specjalne podziękowania dla StanB za cięcie filmików :)

Pisząc ten tekst słuchałam

A że szybko pisałam to ino dwa razy :)

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
Join the conversation now