Wariatka Do Przytulania #02.

Words
387
Reading
2 min
Listen
Play
9y

"Sen, każdy sen, jest jak psychoza. Ze wszystkim, co do niej należy: pomieszaniem zmysłów, szaleństwem, absurdem. Taka krótkotrwała psychoza".
➙ Janusz Leon Wiśniewski

Obudziłem się dziś z głową pełną emocji, targaną namiętnościami, podnieceniem oczekiwania i żalem straty jednocześnie. Z powodu krótkiego snu. O Wariatce.

Naprawiałem jakiś jednomiejscowy bolid wyścigowy w wąskim pomieszczeniu wygrodzonym za pomocą pojedynczej ścianki działowej z salonu meblowego, co rusz wygrzebując się z fotela by coś sprawdzić.
Wokół krzątali się pracownicy sklepu, handlujący specyficznymi futrynami. Były to deski z mdf okleinowane z dużym zapasem materiału, który wedle zaleceń sprzedawcy należało wywinąć na ścianę. Tak, Freud miałby o czym dywagować.

Z ust kierownika sklepu dowiedziałem się, iż zostałem przyjęty na stanowisko rzeczoznawcy majątkowego. Jego słowa dotarły do mnie dokładnie w tym momencie, w którym zauważyłem dwie piękne kobiety zainteresowane przez moment moją obecnością w sklepie. O blondynce mogę napisać tylko tyle, że miała zniewalający uśmiech. Filigranowa brunetka w eleganckiej, czerwonokrwistej garsonce zdominowała całkowicie moją percepcję i zdolność odbierania innych bodźców.

Wiedziałem, że to Ona.

Jak zza grobu usłyszałem słowa kierownika o dużej rotacji na stanowisku, które własnie otrzymałem.
-Nie będziecie już musieli szukać nikogo na to miejsce - odparłem patrząc na Wariatkę Do Przytulania z takim zdecydowaniem i pewnością siebie, iż obie kobiety uśmiechnęły się mimowolnie. Blondynka o dziwo wyglądała na bardziej zaintrygowaną.

Podjąłem kolejną mozolną próbę wydostania się z pojazdu. Szarpiąc się z zabezpieczeniami dostrzegłem na wysokości oczu zgrabne nogi odziane w cieliste pończochy i So Kate od Louboutina na dwunastocentymetrowym obcasie w kolorze nude.
Powoli podniosłem się stając na fotelu kierowcy i znalazłem się twarzą w twarz z najcudowniejszym zjawiskiem stąpającym po ziemi.

W zasadzie po korpusie bolidu. Bez słowa zbliżyła swoje usta do moich i złożyła na nich pocałunek, który zmienił moje ciało w jeden wielki receptor szczęścia i wdzięczności. Pocałunek z rodzaju tych, które odwzajemnia się nabożnie i delikatnie z nadzieją, iż nigdy się nie skończą. Kiedy zaś dobiegają końca, przeklinasz upływ czasu z głębi całego swojego jestestwa.
Nie otwierałem oczu by nie ujrzeć pustki w miejscu, w którym raptem przed chwilą stała.

-Znajdziesz ją. Core Corus. To klucz. - powiedziała cicho blondynka.

Nie miałem pojęcia o co chodzi. Nadal nie mam. Przez głowę przepływało mi milion myśli. Zespół muzyczny? Może.. Kto wie?

Ona wie. Wariatka do Przytulania.

-Core Corus.. - wyszeptałem i zmusiłem się by otworzyć oczy.

#yaadowity #wariatkadoprzytulania #corecorus

Wariatka Do Przytulania #02. | Ecency