Do sklepu spożywczego wchodzi pijaczek. Nie chcę go nazywać żulem, bo to ma pejoratywny wydźwięk. A ten koleś od samego wejścia bije pozytywną energią i tanim winem.
-Witam moje kochane Księżniczki! - rzuca szarmancko do ekspedientek, odliczając uzbierany bilon.
-Oooo..! Nasz Rycerz na białym koniu wrócił! - podśmiechuje się pani za kasą, która wydaje mi resztę.
-Dziś na czarnym moja Księżniczko!
-Dlaczego Rycerzu?
-Bo czarny wyszczupla!
Spojrzałem na beczułkowatą postać uśmiechniętą od ucha do ucha i parsknąłem śmiechem, wraz z personelem sklepu.
You made my day Rycerzu. Czasem tak niewiele nam trzeba do szczęścia.