Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się przeczytać książkę, w której tekst podkreślony (a raczej podświetlony, bo czytam na kundlu) i pozostawiony do dalszych przemyśleń jest objętościowo większy niż pozostała treść.
Nie ze wszystkim się zgadzam, nie wszystko rozumiem. Nigdy wcześniej jednak nie znalazłem w czyimś tekście więcej siebie samego. Gdybym miał tyle talentu, samozaparcia i tak lekkie pióro by pisać, to napisałbym właśnie tę książkę. Pewnie nie ja jeden, bo prawdy są uniwersalne tylko podane w przystępny sposób. Jak widać można rozprawiać o rzeczach ważnych bez zadęcia i patosu.
W związku z tym, że książka jakiej mi od zawsze brakowało została już napisana, pozostaje mi podziękować Włodkowi Markowiczowi za jego "Kropki" i zachęcić wszystkich do sięgnięcia po tę pozycję. Zdecydowanie warto.
Nie ma lepszej puenty dla niesfornej myśli, niż kropka na końcu zdania.