Było o rybach, których konsumpcja stanowi potencjalnie dla nas samych, ale głównie naszych potomków zagrożenie. Z kurczakami jest podobnie – jeśli się komuś nie znudziło, może wbić do wyszukiwarki hasło KURCZAKIZACJA. Podobna technologia, podobny pośpiech w realizacji zysku, ta sama motywacja – czyli chciwość kosztem bezpieczeństwa i zdrowia. Nie ma sensu się powtarzać.
Co prawda nikt nie świeci na fioletowo po zjedzeniu sardynki, ale czas i nieświadomość czyhającego niebezpieczeństwa działa na naszą niekorzyść. Nie wykluczam, że tak jak dzisiaj robimy maślane oczy dowiadując się (i niejako akceptując ten fakt), że znakomita część noworodków to alergicy, tak i w przyszłości będziemy się zdumiewać nowymi, analogicznymi wynikami, radosnej twórczości naszej ignoranckiej cywilizacji.
Kuchenki mikrofalowe, bisfenol A, poprawiacze smaku itp. nie służą podtrzymywaniu zdrowia lecz zaspakajaniu chciwości producentów. Hitem będzie 4G ze swoim pokłosem (ptaszki ćwierkają o zaniku płodności). Popularny dziś nowotwór mózgu ma się dobrze a jego przyczyną jest ponoć smażenie go przy uchu promieniowaniem niemalże takim jak mikrofala. Czyli w przedziale 900 MHz/1800 MHz (900000000 Hz do 1800000000 Hz) a w przypadku 4G nawet do 2600 MHZ czyli 2600000000 Hz. Z matematyki wynika, że do ucha przystawiamy 100000000 (sto milionów) razy większą częstotliwość niż naszego mózgu (5 do 25 Hz). Zachodzi więc pytanie, dlaczego unikamy pytania, w jaki sposób nasz mózg może oprzec się indukcji o tak wysokiej częstotliwości? Dlaczego nie wiemy nic o ewentualnych skutkach ubocznych? Dlaczego nic nie wiemy o badaniach wpływu na zdrowie i projektowaniu zabezpieczeń technologicznych przed wprowadzeniem takiego produktu na rynek.
Odpowiedź jest oczywista – jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi - jak mawiał powieszony na drzwiach swojego biura znany blondyn. Ta sama historia dotyczy ryb, kurczaków, lekarstw, zdechlizny, odzieży i całej masy wciskanych nam, nietestowanych dostatecznie towarów i usług. Przy czym, naszymi, zlasowanymi smogiem elektromatycznym i manipulacjami medialnymi mózgami, nie potrafimy już ocecić precyzyjnie, gdzie jest granica pomiędzy potrzebą a luksusem, który to definiuje się nam jako potrzebę. I to właśnie chciwym wielorybom się udaje. Nielubiany przeze mnie Korwin Mikke powiedziałby, że kobietę aby wykorzystać należy wpierw odurzyć. Obrzydliwy przykład ale to się z nami, konsumentami wyprawia. Musimy mieć to, bo tak wypada, bo inni to mają, bo to jest cool, bo z tego płyną dalsze profity itd. Sztuka handlowaca polega na złapaniu palca klienta tak, aby poźniej wciągnąć całą rękę wraz z jego portfelem, a w końcu i jego samego, najlepiej z dożywotnim kredytem. Życie nabiera znamion niewolnictwa, zmuszając do konsumpcji, konsumpcji i jeszcze raz konsumpcji, i w celu jej podtrzymania na stałym poziomie lub wyższym, do zarabiania, zarabiania i tak do końca życia, a w najlepszym przypadku emerytury. Nie mamy czasu dla rodziny, rozmowy i zabawy z dziećmi, bo musimy zarabiać - na utrzymanie dotychczasowego statusu i bezpieczeństwa finansowego rodziny. I tak, edukowane na ulicy dzieci rozwiązują po swojemu trapiące je problemy, bo rodzice są zajęci aktywnością egzystencjonalną a na szkołę nie można liczyć. A później się dziwimy, że ćpają i dźgają , a ci mniej odporni i bardziej wrażliwi skaczą.
Dwóch drwali piłuje w pocie czoła wielkie drzewo. Ani na chwilę nie przestają bo się spieszą. Przypadkowy przechodzień sugeruje: “Panowie, gdybyście tak naostrzyli piłę szybciej byście skończyli”. “Nie możemy przerwać, nie mamy czasu, musimy piłować” pada odpowiedź.
Sekret zdrowia nie tkwi jedynie w prawidłowej reakcji na objawy, lecz w samym umyśle, który w miarę czysty sposób postrzega otaczający nasz świat i daje możliwość optymalnego ustawienia żagli, w zależności od sytuacji. Nie powinniśmy pozwalać innym na wymuszanie indywidualnej percepcji rzeczywistości, powinniśmy sami obserwować, dedukować i decydować o dotyczących nas sprawach.
To, co nam może pomóc już dziś, kiedy jeszcze nie cierpimy z powodu choroby, jest świadomy dobór produktów żywnościowych. Będę się upierał przy twierdzeniu, że znakomita większość dolegliwości zdrowotnych wynika z błędnego światopoglądu (nie mylić z religiami czy ateizmem), a co za tym idzie i kryteriów doboru pożywienia. Jego głównym celem ma być dostarczanie odpowiedniej jakości i ilości składników, zapewniających sprawne funkcjonowanie organizmu. Zastanawiająca jest beztroska konsumenta, wchłaniającego wszystko co smaczne, niezależnie od składu gotowego produktu. To ona (beztroska) jest lepem na mniej świadomych klientów, wykorzystywanych przez producentów wszystkiego co smaczne, a więc szybkiego zwrotu z inwestycji bez zawracania sobie głowy skutkami ubocznymi. Farmaceuci przynajmniej ostrzegają o nich w załączonych ulotkach.
A teraz nastąpi dosyć kontrowersyjny kawałek, który będzie mnie kosztował sporo wysiłku aby przedstawić go w dyplomatycznym opakowaniu. Jak ja nie cierpię dyplomacji, czyli kręcenia tak, aby kogoś nie obrazić i mieć możliwość wycofania.
Zacznę od górnolotnego stwierdzenia, że człowiek (może nie tylko) jest istotą funkcjonującą na wielu poziomach, ale te które powszechnie zaakceptowaliśmy to sfera psyche i ciało. Jakakolwiek cudza ingerencja, niezależnie pozytywna czy negatywna na jedną z nich (psyche, ciało) reaguje w pozostałych. Tak więc stanem powiedzmy “ducha” formujemy ciało fizyczne i odwrotnie. Nic nowego, ale musiałem się pochwalić, że nie jestem do tyłu.
Niestety, jedna z ludzkich przywar to elegancko powiedziane lgnienie umysłu do wrażeń 5 zmysłów. Co poniektórzy pewnie wiedzą, że to właśnie lgnienie stwarza przyczyny cierpienia ludzi – trąbią o tym nauki i “tajemne” teksty gdzieś tam na wschodzie od conajmniej 2500 lat. Co cwańsi, aby nie dać się wessać w tą pułapkę stosują różne medytacje, pozwalające uniezależnić się od swoich (niekoniecznie potrzebnych) pragnień. Nie chodzi aby się ich pozbyć lecz kontrolować. Co bardziej tępi biali ludzie, nie mający ani czasu ani ochoty na rozkminianie tego zagadnienia, autorytatywnie stwierdzają, że tacy osobnicy wygaszają w sobie uczucia. No cóż, jak to się mówi – z debilami się nie dyskutuje.
Posiłkując się językiem niedyplomatycznym, mamy tu do czynienia z chciwością, która zdominowała ludzkie odruchy w znakomitej większości społeczeństw. I tak, zysk stał się najmocniejszym kryterium oceny sytuacji. Argument pt. “tego wydatku nie przewidziano w budżecie” w sposób radykalny skutecznie odcina drogę wszelkim, w tym również wspaniałym, o wydźwięku humanitarnym inicjatywom. I w ten właśnie sposób, zaakcetptowana powszechnie chciwość przekłada się na ludzkie cierpienie. Chciwość i wyrachowanie mieszkańców Europy i Ameryki, eksploatujących perfidnie afrykańskie i azjatyckie złoża, doprowadziły do inwazji zdesperowanych, pozbawionych możliwości edukacji i inwestowania Afrykanów. Okradanie jest bardziej zyskowne niż inwestowanie, bo na zwrot trzeba długo czekać, przecież nie ma czasu bo “musimy piłować” i zarabiać.
Żenującym obrazkiem, prezentującym w co może człowieka zmienić chciwość są dwa poniższe przykłady.
w 15 sekundzie białowąsy dziadek zachował się jak pedofil przyciskając do framugi drzwi dziewczynkę. A fuj dziadu.
Chciwość przekłada się również na osobiste, o kulinarnym charakterze zachowania. Takie jak przejadanie. Ma to swoje skutki, jak już o tym wspominałem w sposobie funkcjonowania również umysłu. A więc niekontrolowane obżarstwo powoduje odkładanie tłuszczu, również w okolicach głowy gdzie niektórzy maja mózg. Tłuszcz ten ma tendencje do kumulowania toksyn (a może nawet pasożytów – nie udało mi się sprawdzić tej informacji). Okazuje się, że potrafią się one zagnieździć nie tylko w tkance miękkiej organów wewnętrznych, ale i sercu i mózgu. Jak można ufać osobom podejrzewanym o rozpuszczanie (zanik tkanki mózgowej) lub schizofrenię? Niestety, podejrzewam, że robienie testów na obecność pasożytów demolujących mózgi nie jest zbyt popularne. Jednak głupoty wygadywane przez niektórych polityków dają podstawę do poważnej debaty na ten temat. Daleki jestem od twierdzenia, że osoby z nadwagą są umysłowo upośledzone, raczej że są potencjalnie na nie narażone . W przypadku parazytalnego ataku mózgu, powinniśmy się liczyć z konsekwencjami nieobliczalnych decyzji zakażonego. Dlatego obowiązkowe badania psychiatryczne i na obecność pasożytów mają swoje uzasadnienie.
Rozpuszczanie synaps (połączeń neuronowych) w mózgu może też mieć inne przyczyny, np. nadmierna konsumpcja aspartamu. Jeśli dodać do tego fakt, że taki przeciętny polityk więcej rozmawia przez telefon niż personalnie z innymi, to nie dziwota że plotą bulwersujące słuchaczy bzdury.
Wprawny, szczuty u nas psami i oskarżany o konszachty z szatanem, nieakademicki medyk ze wschodu, potrafi z postawić wiarygodną diagnozę na bazie obserwacji np. języka, uryny czy skóry. Przykładowo - gładka skóra jest atrybutem zdrowej wątroby i nie tylko. Ze spojrzenia (mówi się, że oczy są bramą, duszy) można wyczytać intencje , nastrój, inteligencję i podobne przymioty.
Wygląd, spojrzenie i jakość wypowiadanych słów zawsze korespondują ze zdrowiem fizycznym i psychicznym.
Źródło: Fot. Renata Dabrowska / Agencja Gazeta
Źródło: Fot. Dawid Zuchowicz Agencja Gazeta
Źródło: Polska Agencja Prasowa / Piotr Polak
Źródło: - Fotorzepa, Jerzy Dudek
Źródło: fr.wikipedia.org
Źródło: mantrajana.cz