Ja mam prostszą metodę. Nauczyłem się rozróżniać produkty które potrzebuję od takich które chciałbym mieć. W ten sposób nigdy się nie zatrzymuję przy większości regałów (wyjątkiem są tu stoiska ze środkami do utrzymywania czystości). Walę prosto na warzywa, jeszcze płatki owsiane, krem do golenia, i cyk cyk z koszykiem do kasy. No, kawa jest tu wyjątkiem bo jestem poważnie uzależniony. Moje skromne zakupy umniejszają zyski wielkich korporacji a mnie przynoszą złośliwą satysfakcję - a takiego wała, nie wciśnięcie mi swojego syfu, na mnie nie zarobicie. W ten sposób oszczędzam jak na czasie tak na kasie, którą mogę inwestować na swoją przyszłość. A i zdrowie się odwdzięcza.
Takie zachowanie może być postrzegane jako paranoja, ale nim nie jest. Zwróćmy uwagę, że każdy słoiczek z czymś tam zawiera połowę tego co chcemy kupić, a reszta stanowi treść niekoniecznie nas interesującą, ale wkalkulowana w cenę końcową. To jest sposób na dyskretne wmuszanie nieświadomemu klientowi czegoś, za co musi zapłacić. Osobiście uważam takie zachowanie za nieuczciwe i jest w moim przypadku wkurzające. Z tego powodu stałem się minimalistą, czyli skąpym wrogiem publicznym, nie dającym zarobić bogatym. Sugeruję czytać dokładnie zawartość na etykiecie.
RE: JAK KUPOWAĆ MNIEJ I TANIEJ?