Ja również nie stosuję makijażu. Jestem nieco szurnięty w temacie naturalizmu, z tego powodu nie używam mydła, tylko rano przed kawą, na pobudkę szoruję twarz specjalną, bardzo szorstką rękawicą i zimną wodą twarz. Nie z powodu wyglądu bo ten mam w moim wieku w poważaniu, ale raczej z przekory i w ramach prywatnego protestu, aby nie wcierać w swój start ryj chemii, której i tak mamy pełno w jedzeniu. Poza tym na twarzy mamy pełno obszarów których pobudzanie (zwiększone ukrwienie) działa regenerująco na organy wewnętrzne pobudzając w nich ukrwienie. To samo dotyczy większości ciała (ale już nie zimną wodą). W przeciętnym mydle pełno jest tego tałatajstwa.
Słowianie kiedyś mieszali odrobinę grubej soli ze śmietaną i stosowali jako piling i jednocześnie masaż z nawilżaniem. Dałem się kiedyś namówić na taką procedurę i powiem tak. Laseczki kochane, jak wypróbujecie to p...cie te wszystkie pachnące kremiki i podobne duperelki do śmieci. Nie dajcie się okradać i odpiększać chemikom i farmaceutom. I do tego kosztem cierpienia zwierząt i depopulacji orangutanów (wycinania dżungli jako naturalnego ich środowiska) celem pozyskiwania areałów pod plantacje palmowe (olej palmowy). Piękno się manifestuje z wewnątrz a nie z kosztownej (czas i pieniądz) tapety. Bo męski wzrok przyciąga emanująca z ciała kobiety energia i prosty kręgosłup, a nie sam wygląd. Jako stary ramol wiem co mówię.
Ostatnio (szkoda że tak późno) odkryłem analogiczną metodę golenia się bez tych wszystkich pierdołek którymi się panowie otaczają. Gorący okład, jednorazówka, zimna woda i tyle w temacie. Paniom nie polecam.
RE: #naturatoniebzdura 2 - kobieto, czas na "reżim jaskiniowca"!