Świadomy sen można wykorzystać do kreowania w nim rzeczywistości przynoszących w dłuższej perspektywie tzw. "zasługę. To stwierdzenie można przyporządkować pojęciu "tworzenie dobrej karmy", ponieważ sen jest formą rzeczywistości, która nie jest wolna od zasady przyczynowo-skutkowej.
Przed wielu laty były prowadzone w Polsce kursy świadomego śnienia, ale podejrzewam, że kursanci w znacznej części zainteresowani byli ich rozrywkowymi aspektami. A przecież we śnie można tworzyć dobro, które z czasem ma tendencję do kreowania materialnej rzeczywistości.
Sny są skutkiem naszego zachowania i jednocześnie źródłem przeżyć kumulowanych w podświadomości. Nie są wolne od prawa przyczynowo-skutkowego, w związku z tym zasługują na odpowiedzialne traktowanie.
Osobiście mam kiepskie wyniki w treningu, głównie z powodu upartego forsowania indywidualnej jego (treningu) wersji.
Przez nieuwagę i brak koncentracji uniknęła mi informacja, że nie ingerujesz w swoje sny. Masz okazję to robić, bo bierne "oglądanie" snu, to jakby lizanie lodów przez szybę. Sugeruję na początek powtarzanie słówek języka którego się uczysz (niemiecki?) lub świadome ingerowanie w temat konwersacji. A już lewitowanie w stylu Piotrusia Pana - to jest odlot.
RE: Mój nowy wyśniony przyjaciel