Strasznie to wszystko skomplikowane. Pogubiłem się i myślę, że problem polega na tym, że kochamy je stwarzać tam gdzie ich nie ma. Przestrzeń nie znosi bezproblemowości. Problemy nie istnieją (przeszkody - tak) jako takie, to nasz czepliwy umysł się przy...la do wszystkiego co nam nie leży. A to nieleżenie zależne jest od używanej przez nas optyki. Niektórzy ludzie noszą szkła w przedziale <-2 do - 6>, a jeszcze inni <-10, -16>. W ramach każdej z grup, okularnicy się dogadują, ale nie może być dialogu pomiędzy członkami o bardzo rozstrzlonej optyce.
Dlatego przepychanki, który z okularników ma prawidłowo dobrane dioptrie są bezsensowne. Zabawa w japońskie bushido (narzucane obyczaje, tradycje, np. a w tym przypadku wypada zrobić sobie harakiri) fajnie się ogląda na filmie, ale w praktyce bywają przyczyną cierpienia.
Moim zdaniem, lojalność nie może być wymuszana, bo wtedy jest nieszczera i ma znamiona przemocy. Przemocy, ponieważ jesteśmy zmuszani do robienia czegoś co nam nie leży. Jeśli z tego powodu, aby zrobić dobrze innym mamy moralnego kaca, to oznacza, że postępujemy niezgodnie z naszym sumieniem. A to boli i pozostawia zatrute ziarno w podświadomości.
Dlatego uważam, że pomoc jest skuteczna wtedy, gdy sami jej pragniemy udzielić. Wtedy takiemu działaniu towarzyszy satysfakcja.
Rodzina jest ważna, ale nawet ona nie ma prawa wymuszać naszego działania.
Zrozumiałem to gdy zostałem sam - bez namolnych "przyjaciół" których musiałem dopieszczać w ramach jakichś koleżeńskich zobowiązań.
Kiedy zacząłem odmawiać widząc, że to nie potrzeba lecz wygodnictwo nimi kieruje, zdecydowałem, że przyjaciele tak nie postępują. Zostało kilka osób z którymi utrzymuję bardzo dobre stosunki, ale oni nigdy ode mnie niczego nie oczekują. Lepiej mieć czyste kontakty z kilkoma sprawdzonymi osobami, niż setkę nie wiadomo kogo na swojej liście.
Nie wiem czy coś Ci to pomoże, ale zawsze coś tu możesz wydłubać dla siebie.
RE: Czym jest lojalność?