Oczywiście, że tak. Wybaczanie powinno pochodzić z wewnętrznej, szczerej potrzeby, a nie wymagań otoczenia. Jeśli jest inaczej, to takie wybaczanie jest o kant stołu potłuc. Porównałbym to prostytucji politycznej. - robienie komuś dobrze kosztem własnego samopoczucia. To my mamy się czuć komfortowo a nie inni. Wybaczenie pod presją nie jest żadnym wybaczeniem i stanowi zaczątek wyrzutów sumienia za niesprawiedliwe traktowanie samego siebie. Poza tym samo wybaczanie nie wymaga aktu zewnętrznej manifestacji (kwiaty dawane na klęczkach itp. teatralne zachowania). Jeśli jest szczere, działa na poziomie poza fizycznym. Pamiętajmy, że energia myśli dochodzi do beneficjenta na fali uczucia, a nie odwrotnie.
RE: Patologia wybaczania