Kiedyś wykopanie mnie z pracy traktowałem niemalże jak tragedię. Ale okazało się, że zmusiło mnie to aktywności i w rezultacie zdynamizowało moje ówczesne życie. Pojawiły się nowe wyzwania o których wcześniej nie śniłem. W sumie wdzięczny jestem prezesowi za jego decyzję, miałem nawet pomysł aby mu wysłać wiązankę za uzdrawiającego mnie kopa w d.... Sam bym się nie zdobył na opuszczenie swojej strefy komfortu. Conan mógł, a co ja gorszy?
RE: Decyzje kadrowe