Byłem kiedyś narwanym taternikiem, dopóki nie spierniczyłem się w Tatrach. Szpital, gips, śruby w noce, następny gips, opóźnienia na studiach, zestresowani rodzice - rurka mięknie. Piszę tekst korespondujący z życiowymi wyborami w których pod wpływem tego tekstu dodam coś od siebie na powyższy temat. Może i dobrze się stało, bo to mogło mnie uchronić przed większą tragedią.
RE: CZY ŻYCIE JEST DOBREM NAJWYŻSZYM