Niejako złośliwie powiem tak. Jak inni zobaczą, że ktoś po nich sprząta nie będą się krępować dalej będą zaśmiecać. Albo się zawstydzą i przestaną. Albo trochę tak i trochę nie. Tak czy siak jest to szlachetna, godna naśladowania inicjatywa. Nawet jeśli babraki ciągle będą świnić to można taką akcję traktować jako ćwiczenie duchowe - ofiarowanie Ziemii. Intencja bardzo się liczy, nie tylko rezultat.
RE: Sprzątamy... niestety nie po sobie :)