Książka zawsze odzwierciedla indywidualne spojrzenie autora. Nam by się przydawała dokumentacja historyczna (faktografia) niesplamiona wp...się polityków ze swoimi widzimisiami. To tak jak z tymi pomnikami - zburzenie spiżowego Lenina nie oznacza, że w historii nieistniał. Jak również budowanie tysięcy badziewiatych pomników i nazywanie ulic nie spowoduje u nich szału adoracji. Trzeba opisywać prawdę jaka jest dla przyszłych pokoleń - a potem niech każdy sobie po swojemu mędrkuje. Z Twojego opisu wynika, że autor porusza temat który powinien być oczywisty dla każdego. Nie ma koloru czarnego ani białego - wszystko jest odcieniem szarości. Zerojedynkowe postrzeganie rzeczywistości jest domeną inteligentnych inaczej. Nawet ja to rozumiem ze swoim skromnym IQ. A nazwy takie jak bohater czy przestępca, umiarkowany bohater, patriota, skalany patriota to tylko nazwy które w każdej chwili można zmieniać w zależności od oceniającego.
RE: Żołnierze Wyklęci - bohaterzy czy bandyci?