Każda minuta spędzona z dala od smartfona jest bezcenna. Stwierdzam złośliwie, że ludzkość dąży do dezintegracji w sferze komunikacji. Przestajemy nawiązywać bezpośrednie kontakty, a unikanie wzroku za okularami słonecznymi i głowy pod kapturem jakbyśmy mieli coś na sumieniu, to już masakra. Bo oczy mówią wiele o jego właścicielu i może właśnie o to chodzi aby się ukrywać niczym Elliot Alderson. Przez takie okulary możemy obserwować innych sami nie narażając się na krzyżowanie wzroku z innymi. Zaburzenia Elliota nie powinny prowokować do standardyzowania przez naśladownictwo dla szpanu, to jest niemądre, a jednak niektórym imponuje bycia tajemniczym. Podglądają innych a sami siedzą w norze. Nie chcę nikogo obrażać, ale dla mnie jest to niejako mało męskie zachowanie. Oczywiście w wypadku kiedy nie chodzi o ochronę wzroku przed światłem. Kiedyś było takie określenie kojarzone z rycerskim zachowaniem "Podniesiona przyłbica", kojarzonym z odpowiedzialnością. Bezpośrednie spotkania to reanimacja tego zwyczaju.
I co to jest ten KBK? KBKS to wiem (krótki bojowy kij bambusowy) ale KBK? No i złośliwie zwrócę uwagę, że słowo meetup ma polski odpowiednik którego nie musimy się wstydzić. Coraz mniej rozumiem z naszego korporacyjnego języka odbiegającego od ojczystego.
RE: Niedźwiedziowe dyskusje #6