Czas relaksacji

Words
395
Reading
2 min
Listen
Play
7y

Czasem lubię się po wkurzać. Najczęściej na tych, którzy stosują odmienną od mojej optykę, polegającą na zdradzie zdrowego rozsądku na rzecz
emocjonalnego i tradycjonalnego podejścia do niektórych zachowań społecznych. Gdyby nie było pretekstów do podnoszenia czasem ciśnienia krwi, mogłoby to prowadzić do jej zastoju, a może nawet do letargu. Jedni lubią seks, inni pompki - jakby nie patrzeć pobudzanie krążenia wiąże się z wysiłkiem fizycznym.

Pomimo niewątpliwych w mojej ocenie wad, polegających na emocjonalnym reagowaniu na niektóre, wkurzające nas zachowania innych, istnieje na szczęście wspaniała możliwość ćwiczenia na sobie wyrozumiałości i cierpliwości. Nie każdy ma okazję wykazać się aurą św. Franciszka z jego bezgraniczną miłością i akceptacją. Dlatego, jak mówią supermądrzy mędrcy ze Wschodu i Zachodu, każde wydarzenie możemy traktować jak nauczyciela.

Ostatnio irytowało mnie czytanie krótkich sprawozdań z ilości wykonanych dziennie kroków i inkasowanie za tę informację głosów. A nawet komentarzy. Inni, zamieszczają codziennie średniawej jakości fotki (z telefonu na pl-fotografia) kotka, kwiatka lub zachodu słońca z podobnym skutkiem. To jak mam się nie wk...., kiedy tydzień mojej pracy owocuje komentarzami w ilości null? Pal licho głosy, bo to i tak badziewiaty interes, ale zawiedziony jestem zerową asertywnością uczestników tylko dlatego, że placuszki ważniejsze. Również zamieszczanie skanowanych lub ściąganych nie wiadomo z jakiego źródła portretów za 24 voty nie wydaje mi się ani zbyt eleganckie ani ciekawe. A jednak dochodowe.

Ktoś czasem wspomina tu o jakości publikacji - uważam, że nie ma ona wiele wspólnego z hurtowym nabijaniem cencików. Taka metoda zamula w dużym stopniu i utrudnia przeglądanie - szczególnie zdjęć. Kilka osób takich jak wadera@wadera, rozku@rozku, julietlucy@julietlucy, wolontariusz@wolontariusz i inni, których nie potrafię w tym momencie przywołać do pamięci, dzielą się z innymi nie tylko faktami i fotkami, ale czymś co koresponduje z ich subtelną percepcją. Opisują rzeczywistości poprzez pryzmat własnego umysłu - i to właśnie jest ciekawe w tych postach. Indywidualny stosunek do opisywanego.

W odróżnieniu od takich osób, niektórzy zadawalają się kopiowaniem (z podaniem źródła co prawda) faktów, które każdy może sobie sam wydłubać w necie. Nie wydaje mi się, że za takie treści zasługują na wynagrodzenie. To zniechęca do wysiłku.

boar-2963156_1920.jpg
Obraz Alexas_Fotos z Pixabay

Stoję więc na rozdrożu, pomiędzy decyzją o ćwiczeniu się w cierpliwości i niezauważaniu tego co mi nie pasi, a daniem sobie siana do czasu, gdy sytuacja w przyszlości się wyklaruje lub trafię na inną niszę. Nie chcę się wkurzać ale też być uczestnikiem i świadkiem nieelegancji.

Czas relaksacji | Ecency