Many people have predicted in the comments that we'll have a drought this year. Despite the fact that they say this every year (when it comes to fruits and vegetables), I've managed to avoid such comments on Stork profiles so far. It seems the "petfluencer" trend is really gaining momentum. Two, maybe three years ago, I read that more and more people are interested in this topic. The reasons vary, mainly to calm them down or to provide them with good endorphins instead of brain-rotting TikTok garbage. I can confirm that I've been a bit calmer since I started watching them.
So, contrary to people's comments, so far I don't see any signs of an impending drought. It's true that June has barely begun (I'm writing this at 9:00 AM on June 3rd), and things could still change, but most of the Storks I follow have no problems feeding their chicks. They're growing like crazy, like every year. It would be difficult otherwise, since their parents bring them the best quality food. Returning to the drought, there might be something to it, as this year we saw nest fights in many places. Even in my city, we saw a fight – a pair of storks versus a large male. The fight was typical of the animal kingdom – the birds competed for several days, and eventually the other side gave in. I've never seen nearly a dozen such fights. Perhaps I was lucky that a camera caught it and someone posted it on the website. From what I've talked to observers, they haven't seen so many acts of aggression either.
However, I have witnessed storks throwing away eggs (or the weakest, living bird). This image almost always evokes sadness, although it's simply nature. Storks, like some species, can murder their own young if they can't be fed or the chances of doing so are slim. And in the case of alien genes, they can be quite brutal – a male from one nest threw literally EVERY egg out of the nest. As soon as the female lifted her rump, the male would approach and not even pretend to care—he'd just knock the egg out of the nest, and that was it. After a few eggs, the female stopped getting up and could guard herself for a very long time. It was no use, as soon as she looked away, the stork would kick her egg, and that was it. She lost six or seven in total. You could see how she suffered the loss of each one. Her eyesight changed back then, and she moved her beak as if she were sobbing.
The storks in my town also had to defend their nest at around the same time. Things are calm now, and the parents probably have two chicks, which look adorable. On Wednesday (June 17th), I was watching their nest, and at one point, the father flew over my head, flying for food for the young. He flew towards pastures and other green areas where people don't go. I've seen them hunting there several times.
This year, I've also had more opportunities to watch the Storks – I've finished the book, and I'm devoting less time to the blog because I'm walking more and relaxing in nature. The medium-sized chicks behave exactly like small puppies, human children, or any other animal's babies – they frolic, test their limits, and sometimes get rough, but in a natural, controlled way. I've been lucky enough to witness extended interactions between them three times (not counting the cuddling and similar petting I saw passing the birds in the mornings and afternoons on my way to and from work) – the coolest was on an evening walk on July 2nd. The storks were pushing each other around in the nest, stretching their wings. They were trying to fly, unfurling their wings, trying to flap them in place. They were tapping their beaks, tucking their heads under each other's wings.
It's a shame these are the last few weeks. While writing this post, I saw the storks at various stages of development. Now, most of them are adults, like, say, 17- or 18-year-old boys – almost men, but not yet. Black storks are still small, but Black Storks arrive and depart later than White Storks. Now it's harvest time, so I'll probably see the Stork a few times, smiling from pen to pen, because he has a buffet under his orange legs. Apparently, storks have been benefiting from the harvests of Slavic farmers for over 100 years. Mice, frogs, etc., run away from the combine harvester and head straight for its beak.
Source of Photo: https://zwierzakinadpotokiem.pl/ciekawostki-o-bocianach/
Wielu ludzi przewidywało w komentarzach, że w tym roku czeka nas susza. Pomijając to, że co roku tak gadają (w przypadku warzyw i owoców), to dotychczas udało mi się uniknąć takowych komentarzy na Bocianich profilach. Wygląda na to, że trend "petfluencerów" naprawdę rozwija się. Dwa, może trzy lata temu przeczytałem, że coraz więcej ludzi interesuje się tą tematyką. Powody są różne, głównie sprowadza się to do uspokojenia lub dostarczenia dobrych endorfin zamiast śmieci z TikToka powodujących gnicie mózgu. Mogę po sobie potwierdzić, że odkąd je oglądam, to jestem taki trochę spokojniejszy.
Zatem wbrew komentarzom ludzi, póki co nie widzę żadnych oznak nadchodzącej suszy. Fakt, ledwo co zaczął się czerwiec (piszę te słowa o 9.00 3 czerwca) i jeszcze wszystko może się zmienić, ale większość obserwowanych przeze mnie Bocianów nie ma problemów z wykarmieniem piskląt. Te rosną jak co roku, jak na drożdżach. Trudno by było inaczej skoro rodzice przynoszą im żywnosć o najlepszej jakości. Wracając do suszy, coś w tym może być, bo w tym roku widziałem w wielu miejscach walkę o gniazdo. Nawet w moim mieście widzieliśmy walkę - para bocianów kontra duży samiec. Walka wyglądała jak to w królestwie zwierząt - ptaki rywalizowały przez kilka dni, a w końcu druga strona odpuściła. Jeszcze nigdy nie widziałem niemal kilkunastu tego typu walk. Może miałem szczęście, że akurat kamera to zarejestrowała, a człowiek wrzucił na stronę. Z tego co rozmawiałem z obserwatorami, oni też nie widzieli tylu aktów agresji.
Zdarzyło mi się natomiast zobaczyć wyrzucanie jajek przez bociany (albo żywego, najsłabszego ptaka). Ten obraz prawie zawsze budzi smutek, choć to jest po prostu natura. Bociany podobnie jak niektóre gatunki potrafią zamordować własne młode, gdy nie da się ich wykarmić lub szanse na to są niskie. A w przypadku obcych genów potrafią być bardzo brutalne - samiec z jednego gniazda wyrzucał dosłownie KAŻDE jajko z gniazda. Gdy tylko samica podniosła swój kuper, samiec podchodził i nawet nie udawał, że przejmuje się nią - wywalał jajko z gniazda i tyle. Po kilku jajkach samica przestała wstawać i potrafiła bardzo długo się pilnować. Nic z tego, jak tylko odwróciła wzrok, bocian kopal jej jajko i nara. Łącznie straciła 6 albo 7. Widać było jak cierpi po utracie każdego z nich. Miała wtedy inny wzrok i ruszała dziobem w taki sposób, jakby łkała.
Bociany w moim mieście również musiały bronić swojego gniazda w mniej więcej tym samym czasie. Obecnie jest spokój, rodzice doczekali się prawdopodobnie 2 pisklaków, które uroczo wyglądają. W środę (17 czerwca) obserwowałem ich gniazdo i w pewnym momencie tato przeleciał nad moją głową, lecąc po jedzenie dla małych. Leciał w kierunku pastwisk i innych terenów zielonych, gdzie nie chodzą ludzie. Kilka razy widziałem, jak tam polują.
W tym roku miałem też więcej okazji do oglądania Bocianów - książkę już ogarnąłem, poświęcam mniej czasu na blog, bo więcej spaceruję i odpoczywam z naturą. Średnie pisklaki zachowują się dokładnie tak, jak małe szczeniaki, ludzkie dzieciaki lub maluchy dowolnych zwierząt - figlują, testują swoje granice, czasem bywają brutalne, ale w naturalny, kontrolowany sposób. Trzy razy miałem szczęście oglądać dłuższe interakcje między nimi (pomijam tu tulenie się i podobne pieszczoty, które widziałem mijając ptaki rano / po południu jadąc do / z pracy) - najfajniejsze był na wieczornym spacerze 2 lipca. Boćki rozpychały się w gnieździe prostując skrzydła. Próbowały latać, rozwijały skrzydła, próbowały nimi machać w miejscu. Stukały się dziobem, wsuwały łebki pod skrzydła drugiej.
Szkoda, że to już ostatnie tygodnie. Pisząc ten wpis, widziałem Boćki na różnym etapie rozwoju. Teraz są w większości dorosłe, jak powiedzmy 17, 18-letni chłopcy - prawie mężczyźni, ale jeszcze nie. Czarne bociany nadal są małe, no ale Czarne Boćki przylatują i odlatują później niż Białe. Teraz mamy żniwa, to pewnie kilka razy zobaczę Bociana, który kroczy z uśmiechem od pióra do pióra, bo ma bufet pod swoimi pomarańczowymi nogami. Bociany podobno od ponad 100 lat korzystają ze żniw Słowiańskich rolników. Myszki, żaby etc. uciekają przed kombajnem prosto do dzioba.
Źrodło zdjęcia: https://zwierzakinadpotokiem.pl/ciekawostki-o-bocianach/