Canary wharf jak już wspominałem kilka postów wcześniej to jedno z moich ulubionych miejsc w Londynie.
Trafiłem tam dość przypadkowo. Wracając z rozmowy o prace która się odbyła na Greenwich, chciałem dotrzeć do czarnej lini metra (northern line) , po analizie tablic informacyjnych doszedłem do wniosku że jedna z możliwości jest skorzystanie z DLR (Dockland railway) czyli z lekkiej kolei naziemnej). Nigdy przedtem z tego środka transportu nie korzystałem. więc dawaj jedziemy, Kolejka zaczęła mnie wieźć w stronę kilku wieżowców majaczących w tle. im bliżej z nich byłem tym bardziej nimi byłem zafascynowany. Wysokie, bardzo wysokie stalowoszklane modernistyczne konstrukcje potrafią rozbudzić wyobraźnię każdego fotografa. i tak tez było ze mną. Jakie było moje zdziwienie gdy w pewnym momencie wagonik wjechał do wnętrza jednego z budynków. O nie, trzeba to wysiąść i eksplorować tą miejscówkę.
Canary wharf to dawna dzielnica przemysłowa w której dokach remontowano i budowano okręty. latach 70/80 zaniedbana i zubożona. Obecnie zrewitalizowana, bogata, snobistyczna w której siedzibę maja największe banki i instytucje medialne. Jeśli chodzi o architekturę to budynki pną się ku górze , jest to skupisku kilku jak już nie kilkunastu drapaczy chmur. Między nimi jest mnóstwo zieleni, mini parków, alejek, ławeczek . wisienką na torcie jest centrum handlowe które znajduje się pod budynkami, Wszystko to robi piorunujące wrażenie. Daje nie samowite możliwości zrobienia pięknych zdjęć. Do tego w okolicach jest mnóstwo fajnych knajpek, kafejek w miesiącach letnich organizowane są różne plenerowe imprezy, zimą jest lodowisko. Mnie to miejsce zafascynowało pod względem architektury która jest diametralnie różna od reszty Londynu, możliwości miło spędzenia czasu, mnóstwa zieleni no i oczywiście tematów fotograficznych. Jeśli ktoś wybiera się do Londynu to odwiedźcie to miejsce koniecznie.