Od dłuższego czasu strasznie boli mnie to, że ludzie wycinają drzewa owocowe po to, aby potem kupować je w marketach od korpo... dla mnie to totalny absurd ;/
Świetnym przykładem są moje Michałkowice (część Siemianowic Śląskich), w których spędziłem większość swojego życia. Niegdyś na osiedlach było tam sporo drzew z owocami — Jabłoń, grusze, czereśnie (i to ta najlepsza odmiana) za dzieciaka co lato nie brakowało mnie i kolegą z podwórka świeżych owoców, zrywając je bezpośrednio z drzew. Dzisiaj niestety prawie wszystkie drzewa owocowe zostały powycinane, ponieważ ludziom przeszkadzały pszczoły, dzieciaki chodzące po drzewach i to, że zasłaniają im okna...
Mam nadzieję, że ludzie się opamiętają i zamiast sadzenia durnych drzew ozdobnych zaczną również powracać do sadzenia tego co przydatne ;)
RE: Inflacja nie w ogrodzie - biodynamiczne uprawy roślin