Lampki, to jest w ogóle długa historia. Mam oczywiście ledy, takie tanie, żeby mnie było widać w letnie wieczory, ale nie wyobrażam sobie teraz jak mogłem wcześniej jeździć bez takiej hiper duper lampy z akumulatorem. Na święta dostałem taką z 800 lumenów, miałem silniejszą, ale chałupniczą i wydaje mi się, że ogniwa w akumulatorze już padały.
Cały czas mam też lampki fabryczne, wymieniam w nich baterie, ale ich celem jest chyba tylko zapewnienie, żeby ciebie było widać.
RE: Z nową lampką i w oczekiwaniu na wielką podwyżkę