"Dziś z nagrań wynika, że piloci byli pod presją i po prostu musieli lądować, by delegacja nie spóźniła się na obchody."
Zdania są co najmniej podzielone :) niestety wiele wskazuje że było zupełnie inaczej.
Niezależnie od tego, nie zgodzę się że wtedy doszło do tego pęknięcia. Ono się pojawiło w momencie w którym Donalda Tusk z najpewniej powodów ambicjonalnych zerwał projekt POPiSu i wkroczył na drogę wojny totalnej w co Kaczyński ochoczo wszedł.
Smoleńsk był momentem szansy. Odrzuciliśmy ją jednak i podział się pogłębił.
Twoim zdaniem posypało się przez (w mojej ocenie uzasadnione) podejrzenie zamachu. Dla mnie i sądzę dla bardzo wielu ludzi posypało się w momencie starcia się z całkowicie wyobcowana z cywilizacji dziczą którą wychowało PO. Sikanie na znicze z jednej strony, z drugiej walka z tymi zniczami. Okrzyki "jeszcze jeden", krzyż z puszek po piwie i wiele innych scen które do dziś mam głęboko w pamięci. Niestety nie może być pojednania i zgody pomiędzy ludźmi robiącymi takie rzeczy (bez nawrócenia) i ludźmi którzy aspirują do cywilizacji łacińskiej.
Do PiSu mi bardzo dziś daleko, ale to nie oni rozpoczęli tę wojnę i to nie oni upadli najniżej.
RE: Mój dom murem podzielony || Blog z życia