Na wstępie chciałbym wszystkim życzyć zdrowych, dobrych, refleksyjnych Świąt (tak żeby znaleźć również chwilę na refleksję, na zadumę nad tajemnicą tych Świąt). Jak również Szczęśliwego Nowego Roku, oby najgorsze scenariusze i "teorie spiskowe" się nam w nim nie spełniły ;). A teraz do rzeczy.
To będzie krótka notka, do której
napisania czuję się po prostu... zobowiązany. Podjąłem się tutaj pewnej pracy, która została przeze mnie porzucona. Mówię oczywiście o społeczności Sarmatia @hive-199021 i Tematach Tygodnia które nawet nieźle zaczęły się rozwijać. Bardzo dziękuję przy tej okazji wszystkim uczestnikom i sponsorom, myślę że mimo krótkiego trwania to coś niecoś zyskaliśmy jako społeczność na tej inicjatywie.
Praca nie została jednak porzucona ze względu na spadek motywacji, czy jakieś niepowodzenia czy cokolwiek takiego. Po prostu momentalnie przestałem mieć na cokolwiek czas.
Nie to żeby było to całkiem nieoczekiwane. Razem z żoną czekaliśmy na to jakieś 9 miesięcy... ;) Niemniej, chociaż wszyscy ostrzegali, to wydawało mi się że na pewno uda się wygospodarować te kilka godzin w tygodniu żeby tutaj "popracować".
No cóż, nasz nowy, wspaniały członek rodziny nie chciał dać mi takich luksusów, że o mamie to już nie wspomnę, roboty ma na trzy etaty. Nauczka na przyszłość i dla innych masz dziecko w drodze nie rób planów dla siebie ;) Mam nadzieję że nie brzmię jakbym narzekał, raczej po prostu się tłumaczę. Bo chociaż pracy mamy przy dziecku mnóstwo, zmartwień i trosk co nie miara, to to nowe życie jest czymś niesamowitym i przepełnia nas radością (poza tymi krótkimi momentami kiedy już braknie cierpliwości i sił ;)).
Nasz Konstanty skończył już miesiąc, powoli więc sytuacja się stabilizuje i kto wie, może wkrótce będę mógł trochę czasu poświęcić również na pisanie tutaj ;).