Ja cały czas korzystam z kiosków, ale być może akurat obecnie mieszkam w takiej części miasta, że ten kiosk (i inne także) ostał się. Ale naszła mnie inna refleksja, mianowicie - od kilkunastu lat znikają wiejskie sklepy. Powód? W sąsiedniej wiosce postawili duży market i mały sklepik 500m od domu upadł. Takich historii wokół mojej rodzinnej miejscowości jest co najmniej kilka. A pamiętam jeszcze czasy jak jeździło się rowerami z całą zgrają na oranżadę za 50 groszy...
RE: Poszłabym do... kiosku.