Po szesnastu tygodniach nareszcie nadszedł moment, w którym nie będzie mnie przez dwa dni. Wracam w poniedziałek - mam nadzieję, że nic wielkiego nie wydarzy się przez ten weekend. Często mam takie szczęście, że pod moją nieobecność różne rzeczy zaczynają wybuchać.
Ale dziś jeszcze jestem z wiadomościami.
Spotkanie w Genewie póki co zostało odwołane. J.D. Vance miał już wsiadać do samolotu kiedy nadeszła wiadomość o mocnej wymianie ognia między Izraelem a Hezbollahem. W starciu zginęło czterech izraelskich żołnierzy; w odpowiedzi Izrael ostrzelał cele w południowym Libanie. Z powodu nagłego wzrostu napięć spotkanie zostało przełożone.
Dziś miało dojść nie tyle do podpisania porozumienia - to już stało się drogą elektroniczną - ale do rozpoczęcia rozmów i negocjacji, o których jest mowa w dokumencie. Póki co nie wiadomo, kiedy delegacje obu krajów mają się spotkać.
Modżtaba Chamenei wydał komunikat w którym stwierdził, że on sam nie był do końca przekonany co do porozumienia z Amerykanami. Wyraził jednak zgodę na jego podpisanie dzięki argumentom przedstawicieli rządu, na czele z prezydentem Pezeszkianem.
Irańskie MSZ oświadczyło, że bezpośrednią odpowiedzialność za izraelskie ataki na Liban ponoszą Stany Zjednoczone.
Irańska reprezentacja w piłce nożnej zamierza złożyć oficjalną skargę do FIFA. Według drużyny Stany Zjednoczone narzucają Irańczykom bardzo restrykcyjne zasady przemieszczania się między bazą treningową w Meksyku a stadionami na terenie USA, na których drużyna rozgrywa mecze. Po ostatnim meczu z Nową Zelandią irańska reprezentacja musiała opuścić Stany Zjednoczone niemalże natychmiast, nie dając zawodnikom czasu na odpoczynek. Najbliższy mecz z Belgią ma rozpocząć się o 12:00 lokalnego czasu w niedzielę. Irańska drużyna poprosiła o możliwość przyjechania do USA dwa dni wcześniej, tak, żeby zawodnicy nie musieli rozpoczynać meczu niemal od razu po wyjściu z samolotu. Wniosek został jednak odrzucony przez Amerykanów.