Czytam sobie o protestach w Kanadzie, bardzo dużo ludzi zaangażowanych, rząd reaguje ostro na protesty. Padł nawet mit o jakichś niezależnych stronach crowdfundingowych, gdy okazało się, że pieniądze na protesty przepadły i firma zdecydowała na przekazanie ich na jakieś "cele charytatywne".
Co mnie natomiast uderzyło w artykule?
Teraz do tych uważających, że polski rząd nie działa demokratycznie, do tych, co twierdzą tak o rządzie Kanady, do tych co popierają takie protesty i do tych, co ich nie popierają.
Wyobraźcie sobie, że sytuacja się zaostrza i kompletnie nie zgadzacie się z działaniami władz, że system kontroli nad nimi nie działa i chcecie zaprotestować, ale mamy elektroniczny pieniądz, zostajecie zakwalifikowani w poczet terrorystów, ekstremistów i WASZE pieniądze zostają zamrożone, w świecie bez gotówki czeka was nędza.
Ilu wtedy, mających rodziny na utrzymaniu, zdecyduje się na bunt?