This post is from a low-reputation account and contains an unverified outbound link. Be cautious before clicking external links.

Dowcipy o lekarzach #2

Words
244
Reading
2 min
Listen
Play
8y


Rozmowa lekarza z pacjentem w przychodni:

  • Dzień dobry.
  • Dzień dobry, jak się pan czuje?
  • A dobrze, dziękuję.
  • To po co pan przyszedł?!

W pewnej urazówce pracował bardzo dobry lekarz. Jego pasją były puzzle. Ponieważ znakomicie radził sobie ze składaniem ofiar wypadków, na jego stół trafiali przede wszystkim motocykliści. I motocyklistki. Jak ktoś był bardzo rozkwaszony, to pod maseczką lekarza pojawiał się niemal widoczny uśmiech i słychać było wypowiedziane półgłosem ''O, zestaw z tysiąca elementów!''
Pewnego razu przywieźli cud-motocyklistkę, ale połamaną niemożebnie. Zanim zaczął ją składać, powiedział:

  • Nie piśniesz, to ożenię się z tobą.
    Nie pisnęła. Ożenił się.
    Teraz, kiedy mu mówią, że ma piękną żonę, odpowiada:
  • Naprawdę się podoba? Sam składałem!

Wchodzi żołnierz do gabinetu lekarza na SOR-ze.

  • Co panu jest? - pyta lekarz.
  • Mam czkawkę.
  • Czkawkę?! Ma pan CZKAWKĘ?! Pan sobie jaja robi?! Tu jest SOR, tu są nagłe przypadki!
  • A ja pracuję w patrolu saperskim i za chwilę jedziemy na robotę.

Z ostrego dyżuru urazowego:

  • Im większe obrażenia, tym mniej prawdopodobne, że dany człowiek poprosi o L4.
  • Zimą zawsze pacjentów jest, o dziwo, mniej.
  • Pacjenci z niemożliwymi do wymówienia nazwiskami częściej niż inni zapominają dokumentów.
  • Najlepsze dyżury są w święta. Pacjentów mniej, a jak już się jakiś trafi, to zwykle ma śmieszną historię.
  • Prawidłowość: zwykle niedługo po pacjencie z solidnie obitą mordą zjawia się kolejny ze zwichniętą ręką lub złamanym palcem dłoni.
  • Im młodszego pacjenta gipsujesz, tym bardziej prawdopodobne, że milisekundę po zagipsowaniu strzeli sobie samojebkę.

    Posted from my blog with SteemPress : http://parchy.pl/2018/06/08/dowcipy-o-lekarzach-2/
Dowcipy o lekarzach #2 | Ecency