This post is from a low-reputation account and contains an unverified outbound link. Be cautious before clicking external links.

Dowcip o lekarzach # 4

Words
359
Reading
2 min
Listen
Play
8y


W pewnej urazówce pracował bardzo dobry lekarz. Jego pasją były puzzle. Ponieważ znakomicie radził sobie ze składaniem ofiar wypadków, na jego stół trafiali przede wszystkim motocykliści. I motocyklistki. Jak ktoś był bardzo rozkwaszony, to pod maseczką lekarza pojawiał się niemal widoczny uśmiech i słychać było wypowiedziane półgłosem ''O, zestaw z tysiąca elementów!''
Pewnego razu przywieźli cud-motocyklistkę, ale połamaną niemożebnie. Zanim zaczął ją składać, powiedział:

  • Nie piśniesz, to ożenię się z tobą.
    Nie pisnęła. Ożenił się.
    Teraz, kiedy mu mówią, że ma piękną żonę, odpowiada:
  • Naprawdę się podoba? Sam składałem!

Państwowy Szpital Kliniczny Nr. 4 w Lublinie. W izolatce rozlega się dzwonek telefonu komórkowego. Mężczyzna podnosi się z łóżka i sięga do szafki.

  • Czy pan Kowalski ? - rozlega się głos w słuchawce
  • Tak.
  • Mówi ordynator oddziału zakaźnego prof. Kwiatkowski. Drogi panie mam już wyniki pańskich badań. Jest pan chory na błonicę, boreliozę, brucelozę, cholerę, dur brzuszny, dżumę, czerwonkę bakteryjną, gruźlicę,
    kampylobakteriozę, kiłę, krwotoczne zapalenie jelit, ospę wietrzną, chlamydiozę, krztusiec, promienicę, pryszczycę, nosaciznę, odrę, tularemię, rzeżączkę, wąglik, włośnicę, wszawicę, wściekliznę i AIDS.
  • O Boże - krzyczy pacjent - ale chyba będziecie mnie leczyć ?
  • Aaa ? Tak, tak, oczywiście, będziemy. Już nawet wyznaczyliśmy panu specjalną dietę naleśnikową.
  • A ta dieta mi pomoże ?
  • Pomoże albo nie. Skąd ku*wa mam wiedzieć ? - odpowiada zły jak diabli profesor - Ale naleśniki to jedyna potrawa, która zmieści się w szparę pod drzwiami.

Poszedł facet do lekarza z próbka moczu. Lekarz odkręcił słoiczek, pociągnął spory łyk. Facet zbladł, a lekarz popłukał trochę w ustach, zadarł głowę do góry i zrobił tak: glugluglu, po czym połknął.
Uśmiechnął się i powiedział:

  • Mocz w porządku. Proszę jutro przynieść kał...
    Na drugi dzień facet przychodzi z próbką kału, podaje lekarzowi. Ten wyjmuje z szuflady łyżeczkę, otwiera słoik... Pacjent znowu blednie. Lekarz miesza łyżeczką w słoiku, wyciąga porcję, ogląda wącha... Facet robi się zielony... Wtedy lekarz wkłada łyżeczkę do ust, mlaska, uśmiecha się. Facet ma już żołądek w gardle. Nagle lekarz przełyka i podsuwa łyżeczkę pacjentowi z pytaniem:
  • Poczęstuje się pan?
    Pacjent energicznym ruchem głowy zaprzecza. Wtedy lekarz rzuca z triumfem:
  • Mamy pierwszy objaw! Po czym zapisuje w zeszycie: brak łaknienia.

    Posted from my blog with SteemPress : http://parchy.pl/2018/06/10/dowcip-o-lekarzach-4/
Dowcip o lekarzach # 4 | Ecency