Niestety los dał mi w prezencie przypadłość, która nazywana jest potocznie wiotkością stawów. Przez wiele lat był to dla mnie powód do dumy. Jako jedna z nielicznych w klasie potrafiłam zrobić szpagat lub w nietypowy sposób wygiąć palce. O tym “darze od losu” przeczytacie także u @anshia.
Niestety, nie jest to tak fajne jakby się mogło wydawać. Przez wiotkość stawów cierpię na nawykowe zwichnięcie rzepki, a to, choć niespotykane, to jest po prostu dla mnie niebezpieczne. Pierwszy taki uraz miałam w wieku szesnastu lat, kiedy to beztrosko tańczyłam ma weselu bliskiej mi osoby. Nagle poczułam jakby coś wypadło mi z kolana. Nie świadoma powagi sytuacji, zupełnie nie zważając na spuchnięte kolano, bawiłam się dalej. Nie byłam w stanie stanąć na całej stopie, więc tańczyłam na placach. Na drugi dzień stan mojego kolana, a właściwie już całej nogi wydawał się być dużo bardziej poważny, więc udałam się do szpitala. Diagnoza była dla mnie ogromnym szokiem. Zwichnięcie rzepki z samonastawieniem?! Dokładniej mówiąc, moja rzepka wyskoczyła ze swojego miejsca, po czym sama na nie wróciła. Oczywiście skończyło się to operacją i kilkoma tygodniami rehabilitacji, więc przez myśl mi nawet nie przeszło, że może mnie spotkać to jeszcze raz.
Rok później podczas zabawy z psem, przy skoku, postawiłam źle nogę i już wtedy wiedziałam co oznacza ten okropny ból w kolanie. Później wszystko potoczyło się już szybko. Karetka, morfina, siedem godzin czekania na izbie przyjęć, szyna gipsowa na tydzień i długa rehabilitacja.
Miałam sześć lat spokoju. Może nie powinnam nazywać tego czasu spokojem, bo jest to ciągłe uważanie na to jak stawia się nogę, jak się biegnie, skacze… Uważnie dosłownie na wszystko, tylko po to, aby nie przechodzić tego wszystkiego na nowo. Kilka dni temu nie uważałam i znów poczułam ten okropny ból, który paraliżuje całe ciało na kilkadziesiąt sekund.
Tym razem nie będzie chyba tak pięknie jak poprzednim razem. Sama widzę, że po trzecim zwichnięciu rzepki moje kolano jest w bardzo słabej kondycji. Idę jutro na kontrolę do ortopedy i panicznie się tego boję. Samo badanie nie jest przyjemne, ponieważ przy każdym ruchu nogą jest strach, że rzepka znowu zechce zmienić swoje położenie. Jednak najbardziej obawiam się diagnozy.
Co ma być to będzie.. Trzymajcie kciuki :)