Skyrim - bardzo dobra gra komputerowa.
The image has been generated by AI in Dreamer app for Android.
Poniższy tekst nie jest ścisłą recenzją, a zbiorem wrażeń mało doświadczonego gracza. Tekst powstał w oparciu o podstawową wersję gry w wersji na komputery PC.
Skyrim jest singlową grą RPG z 2011 roku. Jest ona jedną z najlepiej sprzedanych gier wszechczasów. Doczekała się kilku rewydań, tysięcy modów i wielu nagród. Czy słusznie?
Tak.
Najlepszą cechą Skyrima jest olbrzymia wolność, którą oferuje graczowi. Na starcie gry wybieramy rasę postaci, ale nie klasę. Każda rasa różni się trochę początkowym rozkładem statystyk i unikalnymi cechami, ale koniec końców każdą rasą można grać w każdym stylu, bo różnice nie są determinujące rozgrywkę (ja na przykład grałem Wysokim Elfem, ale nie poszedłem 100% w magię). Tuż po skończeniu przydługiego wstępu (który można pominąć odpowiednim modem :) ), trafiamy do wielkiego świata wypełnionego zawartością aż po brzegi. Możemy udać się gdziekolwiek. Główna linia fabularna gry nie jest dominująca - można ją zignorować lub traktować po macoszemu; do zrozumienia fabuły gry nie potrzeba także ograć poprzednich części serii The Elder Scrolls. Co ważne, na początkowym etapie gry mapa świata jest niemal pusta - prawie wszystko musimy odkryć sami. Questy nie rozwiązują się same - gracz nie dostaje na minimapie optymalnej ścieżki dokąd ma iść niczym w nowych grach. A potem robisz masę rzeczy - wykuwasz i zaklinasz zbroje, przekupujesz lub zastraszasz ludzi, organizujesz powstanie, polujesz na smoki, teleportujesz się do innego wymiaru albo oblegasz miasto. W międzyczasie zostając wilkołakiem, wampirem, członkiem Gildii Złodziei, Akademii Magicznej, Mrocznego Bractwa i tak dalej. Grę można przejść zarówno w 20 godzin jak i w 150 godzin. Sam decydujesz, co w niej zrobisz. Szanuję Skyrima za brak cutscenek – całą fabułę poznajemy „będąc w grze”.
Co ważne, Skyrim świetnie buduje klimat, jest to najbardziej immersyjna gra w którą grałem. Historia, religia i kultura są piękne wbudowane w świat gry i wyglądają nawet autentycznie (jak na grę). Małe poboczne questy i tak mają mini-fabułę, a nie tylko "idź zabij X i wróć do mnie to dostaniesz Y złota". Rasa którą gramy wpływa nieznacznie na reakcje NPC na nas oraz pewne możliwości. Działania gracza mogą mieć bardziej długofalowe konsekwencje niż się początkowo wydaje. Grając w Skyrima, mamy ochotę zarówno pozbierać parę questów i je powykonywać, jak i czasem zejść z głównej ścieżki i po prostu pokręcić się po mapie i poodkrywać coś samemu.
Na szczególną pochwałę zasługuje rozwój postaci. W Skyrimie nie ma klasycznych punktów doświadczenia. Każdą umiejętność rozwijamy... używając jej. Blokujesz tarczą - rośnie Ci umiejętność blokowania. Używasz magii zniszczenia - rozwijasz umiejętność magii zniszczenia. Aby zdobyć nowy poziom postaci, nalezy zdobyć kilka "mini poziomów" z rozwijania umiejętności. Po zdobyciu poziomu rozwijamy jedną z 3 cech (magia, zdrowie, kondycja), oraz dajemy 1 punkt w drzewkach perków, które są dobrze zaprojektowane. Dlaczego? Bo zawierają wiele specjalnych efektów niemożliwych do uzyskania w inny sposób, zamiast jedynie być numerycznymi boosterami typu "zadajesz +10% obrażeń” jak w niektórych grach z 2023 roku które są tak naprawdę grami dekady tylko głupi gracze mają zbyt wysokie oczekiwania żeby je docenić.. Co ważne, system rozwoju jest dobrze zbalansowany pod względem tempa - nie ma tutaj potrzeby nadmiernego grindu. Żeby osiagnąć jak najwyższy poziom, należy rozwijać choć trochę wszystkie skille - nawet jeśli chcesz strzelać z łuku, koniec końców gra premiuje Cię za warzenie mikstur czy kradzież przedmiotów. Skyrim zawsze pokazuje graczowi marchewkę na kiju, system lootu jest w sam raz, a częściowo skalowalny poziom trudności sprawia, że nigdy nie jest ani za łatwo ani za trudno. Poziom trudności można zresztą zmienić w dowolnym momencie gry i jest ich aż 6.
Muzyka to rzecz bardzo subiektywna, ale chyba nikt mnie nie skrytykuje jak napiszę, że jest ceniona przez prawie wszystkich i także przeze mnie. Pochwalić należy też polską lokalizację.
Co ważne, Skyrim jest bardzo dobry już w wersji vanilla - podstawowej bez modów. Choć, jeśli go nie macie i zamierzacie kupić, to polecam dopłacić do wersji Special/Anniversary Edition i mieć wszystkie dodatki oraz inne usprawnienia (typu tryb przetrwania). To i tak jest gra na minimum 50 godzin (a możliwość podejmowania decyzji sprawia, że przy drugim playthrough prawdopodobnie można mieć nadal ~90% tego funu co w pierwszym), więc porównując do ceny biletu do kina albo abonamentu na Netflixa - wychodzi bardzo tanio w przeliczeniu na ilość godzin rozrywki którą zapewnia. Gra nie zawiera losowo lub proceduralnie generowanych rzeczy tak jak w No Man's Sky czy Starfield, więc nie nadaje się na to, by przejść ją 10 razy. Ale ten jeden lub dwa razy będą wybitne.
Last but not least: Skyrim to gra, która nie irytuje. Kamera działa dobrze, wszystkie systemy działają dobrze, savy się nie bugują, nie ma dropów FPS, zabugowanych dialogów itp itd. Ta gra po prostu jest jak niemiecki samochód - wszystko działa jak należy.
Przejdźmy do rzeczy mniej udanych. Największą wadą Skyrima jest pewna wtórność, która pojawia się po kilkudziesięciu godzinach gry. Brakuje tutaj jakichś unikalnych bossów, z którymi walka wyglądałaby zupełnie inaczej niż ze zwykłymi przeciwnikami, np. byłaby oskryptowana albo mieliby oni bronie i czary niedostępne dla gracza. Naturalnym kandydatem na takich bossów byłyby smoki, niestety, walka ze wszystkimi smokami wygląda tak samo; jedyna różnica jest taka, że niektóre zieją ogniem a niektóre lodem (więc Mroczny Elf i Nord mają przewagę względem innych ras - i tyle). Świat jest bardzo izotropowy - np. handlarze w sklepach mają mało zróżnicowany towar pod względem geograficznym. Osoby ograne z grami typu Dark Souls lub Elden Ring, będą narzekać na zbyt prosty system walki. Wszystkie mechaniki gry są dostępne od początku - i tak, nie nudzą się one po czasie, bo są tak dobrze zrobione, ale brakuje później czegoś "wow".
Osoby przyzwyczajone do nowych gier pewnie będą narzekać na grafikę z 2011 roku (ja nie narzekam bo to i tak najładniejsza gra w którą grałem). Toporny i powolny bywa również interfejs ekwipunku. Te i kilka innych podobnych mankamentów można na szczęście załatać modami na PC. W Skyrimie widać również trochę upływ lat, albowiem ilość NPC, rozmiar miast czy upakowanie świata trawą i innymi ozdobnikami, trochę odstaje od nowszych gier typu Wiedźmin 3 lub Cyberpunk 2077. Mimo wszystko, uważam, że za tę cenę gra jest przewyborna.
I nigdy, podkreślam, nigdy, nie instalujcie Skyrima na dysku HDD. Po prostu nie róbcie tego.