To zawsze jest tak, gdy z kolejnymi sequelami/sezonami jakość spada, to ludzie dokonują "wstecznego cancellingu" tej serii i kończy się to potem tak, że np. "Star Wars się skończyło na jedynce", mimo że np. przez pierwsze 3 odcinki dobrze się bawili. Ludzie zawsze najlepiej pamiętają to co na początku i to co na końcu, a najgorzej to co w środku.
Ja z kolei gdy oglądam jakiś film albo gram w jakąś grę po wielu latach to zazwyczaj jednak wydaje mi się to gorsze przy drugim razie, czyli zapamiętuję rzeczy jako lepsze niż są.
Na kanale "TVFilmy" jest filmik o Władcy Pierścieni i tam poruszono też temat Gry o Tron, gdzie właśnie powiedzieli, że w pierwszym sezonie odczuwa się wielkość tego świata, a w ostatnich odległości nie mają już jakby żadnego znaczenia.
Jedyny taki "znany" serial który ja mam ochotę kiedyś obejrzęć to Breaking Bad, nie chcę ani GoTa ani House of Cards ani Escobara ani Squid Game innych takich rzeczy. Jakoś tylko Breaking Bad mnie wystarczająco "zaintrygował".
RE: Moje wrażenia z re-watchu "Game of Thrones"