Gates ma wpływ na WHO jako donator, ale nie jako naczelnik. Dodatkowo samo WHO też ma ograniczony wpływ na kraje, decydują ostatecznie politycy. Np. Trump się zupełnie od WHO odciął... i to będąc z tego samego kraju, co Gates.
Problemem demokracji akurat chyba jednak nie są wybory, tzn. nie ich techniczna realizacja i możliwość ich sfałszowania, bo tu kilka technicznych poprawek by rozwiązało problem (głosy można zapisywać w publicznym blockchainie i każdy mógłby widzieć na żywo ile jest na kogo głosów i czy jego głos tam jest i na kogo - tylko jego bo znałby tylko swój klucz/numerek/whatever). Problemem jest raczej to, co jest logiczną konsekwencją decydowania gronem większości. Szczególnie większości nie mającej doświadczenia i odpowiedzialności demokratycznej, jak to ma miejsce w Szwajcarii. A taką konsekwencją jest najczęściej nasilający się populizm polityków prowadzący do zapaści (najczęściej obu: gospodarczej i obywatelskiej).
RE: Plan B.Gatesa wchodzi w życie? Testy cyfrowych paszportów odporności w Estonii.