No i powiem Wam, co mi się w niej podobało, a co nie.
Smutno mi to mówić, ale jest więcej minusów niż plusów. Myślę, że może być to spowodowane tym, że mam wygórowane oczekiwania przez serial, ponieważ moim zdaniem był on świetnie wykonany.
Po pierwsze, okładki. No masakra! Nie wiem, kto wpadł na pomysł wrzucania na okładki postaci z serialu. I to jeszcze, gdy postacie z książki, a ekranizacji się kompletnie różnią. Moim zdaniem, kompletny minus.
Po drugie, nie podobało mi się to, jak książka została napisana. Moim zdaniem, nie najlepiej się ją czyta. Pierwsze części było mi ciężko przetrawić, tym bardziej że akcje nie były czasem za ciekawe.
Po trzecie, irytujące postacie. No wiem, że nie da się stworzyć powieści, w której nikogo nikt nie będzie denerwować. No ale, niektóre postacie były tak płytkie i tak denerwujące, że chciało się rzucić książką o ścianę.
Po czwarte, zakończenie. Trochę było mi przykro, że główna bohaterka dokonała innego wyboru, niż się spodziewałam. No ale czy to można zaliczyć do minusów? To będzie bardzo subiektywny minus :D
Co do plusów - można do nich zaliczyć to, że można było poznać głębiej bohaterów serialu. Ale czy jest ich więcej? Nie sądzę.
Myślę, że gdyby nie sympatia do serialu, nie zdecydowałabym się na przeczytanie dalszych części. Ale czy żałuję? Raczej nie.