Junior i elektronika: Przygotowania

Words
534
Reading
3 min
Listen
Play
9y

Cykl poświęcony moim perypetiom przy nauce podstaw elektroniki. Tym razem opisuje swoje przygotowania.

Zakupy

Zanim zacznie się coś robić najpierw trzeba mieć na czym. Dlatego zdecydowałem się na zakup potrzebnych elementów w sklepie Botland ze względu na niezłe ceny, ale co najwaniejsze szybki czas realizacji zamówienia.

Mój pakiet początkującego wyglądał następująco:

  • Raspberry Pi Zero V1.3 - 26zł
  • Zestaw złącz raster 2,54mm - do GPIO Raspberry Pi Zero - 5.90 zł
  • Płytka stykowa - 400 otworów - 7,90 zł
  • Przewody połączeniowe męsko-męskie 10cm - 40szt. - 4,95 zł
  • Zestaw diod LED 5mm 10szt. z rezystorami - 4,90 zł
  • Tact Switch 6x6, 4.3mm THT - 5szt. - 1,99 zł
  • Buzzer z generatorem 5V 12mm - THT - 1,20 zł
  • Czujnik temperatury DS18B20 - cyfrowy 1-wire THT - 5,50 zł
  • Fotorezystor 20-30 kΩ GL5537-1 - 1,50 zł
  • Kondensator elektrolityczny 1uF/50V 5x11mm 105C THT - 10szt. - 1,50 zł
  • Wyświetlacz LCD 2x16 znaków zielony - 9,90 zł
  • Rezystor THT 1/4 W 100Ω - 30szt. - 1,90 zł

Razem kosztowało mnie to około 82 zł z wysyłką.

Po kilku dniach dostałem całkiem ładne pudełko z zamówioną zawartością :)

Pierwsze lutowanie

Rasberry Pi Zero w odróznieniu od normalnego Rasberry Pi nie posiada przylutowanych pinów do płytki. Trzeba to zrobić samodzielnie dlatego zakupiłem zestaw złącz raster 2,54mm i przylutowałem złącze typu zeńskiego do plytki. Była to moja pierwsza przygoda z lutowaniem i niestety okazało się to nie takie proste jak na wideoporadnikach na Youtubie. Piny są dość gęsto umiejscowione i to w połączeniu z trzęsącą się ręką powodowało, że nieraz powstawał duzy bombel cyny, który pochłaniał kilka pinów naraz. Tak czy inaczej po kilkudziesięciu minutach zabawy udało mi się skończyć zadanie. Niestety później okazało się, że około 1/3 pinów nie działała bo za słabo je przylutowałem w obawie przed zlewaniem się cyny. Cierpliwie wszystko poprawiłem i w ostateczności wszystkie piny już działają a efekt moich prac prezentuje się następująco:

Instalacja systemu na karcie pamięci

Zainstalowałem RASPBIAN STRETCH LITE na swojej karcie SD 8gb przy pomocy śmiercionośnego narzędzia dd. Korzystanie z dd wywołuje u mnie zawsze dreszczyk emocji ponieważ bardzo łatwo o pomyłkę - najczęściej wystarczy pomylić id dysku i dane zamiast lądować na karcie SD, trafiają do twardziela przy okazji go formatując :)

U mnie na szczęście obyło się bez niespodzianek i polecenie

sudo dd if=2017-11-29-raspbian-stretch-lite.img of=/dev/disk2 bs=4M

spełniło swoje zadanie.

Konfiguracja Rasberry Pi

Stwierdziłem, że nie ma sensu podłączać malinki do monitora, podłączać myszkę i klawiaturę i tak dalej. Zamiast tego podłączyłem ją do swojego macbooka i komunikowałem się z nią za pomocą protokołu ssh dzięki USB. By to było możliwe potrzebna jest specjalna konfiguracja.

Podłączyłem kartę SD do maca i zamontowałem partycję boot. Dopisałem na samym dole pliku config.txt

dtoverlay=dwc2

Później otworzyłem cmdline.txt i dopisałem parametr (po rootwait)

modules-load=dwc2,g_ether

Na samym końcu dodałem pusty plik o nazwie ssh w partycji boot informując tym samym malinkę by włączyła obsługę tegoż protokołu.

Później już z samego macbooka, z poziomu termiana wpisywałem:

ssh pi@raspberrypi.local

podawałem hasło, które domyślnie brzmi raspberry i voilà:

Zadowolony, że wszystko tak głatko poszło odpaliłem apt update && apt dist-upgrade bo chciałem później zaktualizować pakiety. A tu lipa bo okazało się, że malinka nie ma połączenia z internetem. Oczywiście wujek google jak zwykle pomógł i musiałem włączyć udostępnianie internetu przez usb w macOS. Na szczęście było to dość proste.

Chodzi o interfejs RNDIS.

Junior i elektronika: Przygotowania | Ecency