Tylko idiota mógł uważać, że politycy z różnych partii politycznych poza salą sejmową i blaskiem kamer skaczą sobie tak samo do gardeł jak to robią z sejmowej mównicy lub różnego rodzaju programach telewizyjnych. Polityka to teatr, a oni są tylko opłaconymi przez podatników aktorami.
Jedni i drudzy potrzebują siebie jak ryba wody, nie mogą istnieć bez siebie jak Yin bez Yang czy Bolek bez Lolka. Zresztą niejednokrotnie w chwilach słabości przyznają, że są w dobrych relacjach koleżeńskich.
A co do samej imprezy Mazurka to w ich mniemaniu było to miejsce w którym wypadało się pokazać, tak samo jak audycje redaktora. Warto zwrócić uwagę, że mimo tego iż przebywali tam politycy z różnych partii politycznych to nie było między nimi interakcji, raczej bawili się we własnym, partyjnym gronie.
RE: Mazurek robi imprezę. Czyli smutny widok elit III RP