Rozumiem Twój tok myślenia i po części z nim się zgadzam. Niestety są pewne zagrożenia w takim rozwiązaniu, po pierwsze trwała by nieprzerwana kampania wyborcza. Parlament nie byłby w stanie podjąć dyskusji nad wrażliwymi kwestiami (vide aborcja i jak kombinował w tej sprawie Hołownia przed wyborami samorządowymi), bo zawsze by były gdzieś wybory w najbliższym czasie.
Druga sprawa to okręgi wyborcze nie pokrywają się z obszarami województw, na dodatek różna jest ilość mandatów do zdobycia w każdym okręgu.
Ja bym zmienił inną rzecz, kandydujesz z okręgu w którym mieszkasz min. 3 lata. Skończyło by to turystykę po Polsce w poszukiwaniu mandatów. Na przykład poseł Wipler kandydował do sejmu z okręgu toruńskiego, w samorządowych walczył o fotel prezydenta Warszawy, a w europarlamentarnych startuje w okręgu pomorskiem.
RE: "Nie wierzę politykom..." - wybory, bez wyboru