Words
75
Reading
1 min
7y
Ja mam nieraz takie abstrakcyjne marzenia by przebywać sam na sam z niczym, gdzieś tam w przyrodzie, gdzieś tam, gdzie szanse spotkania człowieka są zerowe... yyy to znaczy miałam, do czasu przeczytania Twojego tekstu. Jakie szczęście, że jednak życie moje toczy się tak jak się toczy, a jedne z większych wycieczkowych niebezpieczeństw jakie mnie spotkały to sztuczne dinozaury w Solcu :D
Ciesze się, że mimo, że umierałeś tyle razy jesteś jednak tutaj z nami! ;)
RE: Pustynia Chihuahua i wesołe przygody małego żyjątka