Dziś rocznica stanu wojennego

Words
568
Reading
3 min
Listen
Play
8y

13 grudnia 1981 roku Gen. Wojciech Jaruzelski ogłosił w Polsce Stan Wojenny. Miałem wtedy 11 lat, niewiele pamiętam ale warto trochę powspominać. Jako dziecko wspominam to inaczej niż moi rodzice, dla mnie to była zabawa dla dorosłych panika. Pamiętam jak rano mój tata wyszedł na spacer z psem i po chwili wrócił przerażony i blady jak ściana. Kazał mamie wyjrzeć przez okno, ona patrząc zakryła usta ręką z przerażenia, cała nasza ulica była zatarasowana czołgami i wozami opancerzonymi, co parę metrów stało kilku uzbrojonych w karabiny żołnierzy. Wyglądało jakby wybuchła wojna
stan wojenny.jpg

Tata włączył telewizor, niestety nic nie było, telefony też nie działały. Nie pamiętam ale jakoś po kilku godzinach w telewizji pokazał się jakiś żołnierz w ciemnych okularach, nie wiedziałem wtedy o co chodzi i kto to jest, ale jegomość gadał i gadał a jak skończył mama powiedziała, że zamknęli szkoły. Jaka to była radość.

Przez kilka dni rodzice nie pozwolili mi wychodzić na podwórko, mama tłumaczyła mi że nie można wychodzić z domu bo źli ludzie mogą mnie złapać i porwać. To był czas "Czarnej Wołgi", rodzice mówili żeby uważać i nie podchodzić do nikogo kto by mnie zawołał do takiego samochodu bo nigdy już ich nie zobaczę. Jako dzieciak nic z tego sobie nie robiłem.

Mieszkałem na ulicy przy której mieścił się budynek KC, więc było tam dużo czarnych wołg, i patroli uzbrojonych żołnierzy. Była też dość obfita zima, dużo śniegu i silnego mrozu. Jako mali chłopcy podobało się to nam, całymi dniami bawiliśmy się w wojnę, kopaliśmy okopy i rzucaliśmy się śnieżkami. Pamiętam jak któregoś dnia spychacze pod KC zepchnęły śnieg na trawnik robiąc wysokie góry, jaka to dla nas była radocha. Ukradkiem podchodziliśmy na sam szczyt i obserwowaliśmy chodzących tam żołnierzy, niestety w którymś momencie znudziło nam się ciągłe obserwowanie tego samego. Postanowiliśmy dołożyć do tego troszkę adrenaliny. Ukradkiem na samym szczycie wykopaliśmy otwory, tak abyśmy w nich mogli się schować, kiedy żołnierze stali do nas tyłem obrzucaliśmy ich kulkami ze śniegu. Kiedy kilku z nich zaczynało biec w stronę naszych kryjówek chowaliśmy się, a oni nie mogli nas znaleźć. Ale jak to w życiu bywa ten numer udał się tylko raz, kiedy nas złapali, pamiętam to do dziś, jakiś major z dwoma żołnierzami zaprowadził każdego z nas do domu. Oj później bolało, tata pasem wybił mi taką zabawę paskiem. Dlatego tak to zapamiętałem.

Pamiętam też jak stałem z rodzicami w wielkich kolejkach w sklepach za słonym masłem, w rzeźniku za kawałkiem wędliny. Pamiętam jak rodzice kupowali różne rzeczy na bazarach z tak zwanej czarnej strefy. Najbardziej utkwiła mi w pamięci kilkudniowa całodobowa kolejka dyżurująca do sklepu RTV, bo mieli rzucić na sklep kolorowe telewizory matki Rubin. Telewizory przyszły ale tylko dwa na kilkaset oczekujących ludzi. To były wtedy dziwne czasy, kartki na wszystko.
W sklepach nie było nic, ale ktoś kto miał pieniądze mógł spokojnie kupić wszystko w czarnej strefie.

Jako dzieciakowi podobało mi się, dziś widzę to inaczej, wiem jak ciężko było moim rodzicom, robili wszystko abym jako mały smyk nie odczuł tego wszystkiego, załatwiali jedzenie, pracowali po 3 zmiany, starali się jak tylko mogli, za to jestem im wdzięczny. Dziś moje dzieci nie potrafią tego zrozumieć, kiedy opowiadam im co wtedy się działo po prostu śmieją się. Nie wierzą że tak było, czarno-białe materiały filmowe w telewizji uważają za bzdurę i fikcję. Ech to były inne czasy, teraz młodzież ma w głowie imprezki, kolegów, internet i pieniądze, reszta się nie liczy.

Dziś rocznica stanu wojennego | Ecency