Rano postanowiłem pójść na spacer do lasu. Chciałem wyjść z rana sam, ale moje dzieciaczki chciały zabrać się ze mną. I tak na spacer poszliśmy razem. Oczywiście nie obyło się bez parku linowego. Potem młodzież życzyła sobie lody i pójście na plażę nad jeden ze stawów. Kiedy zobaczyłem ile jest tam ludzi postanowiłem urozmaicić naszą wycieczkę.
Rower wodny. Najpierw stękanie, ja się boję, ja nie chce. A po 10 minutach tato przedłużymy czas, jest fajnie. Staw nie jest duży ale frajda dla dzieci była. Dawno tu nie byłem, dużo się zmieniło.
Miałem trochę problemu żeby wsiąść, ale przy pomocy ratownika udało mi się. Oczywiście miejsce VIP-a bez pedałowania. :)
Po "ciężkiej pracy" trzeba było odpocząć i napić się piwka. Zimne piwko przy takiej pogodzie jak dzisiaj to coś pięknego. Usiedliśmy sobie, złożyliśmy zamówienie i czekamy.
W końcu jest zimne, brązowe z fryteczkami. Było fantastycznie. Siedzimy bajerujemy i SMS "piesek już może być do odbioru". No i moja reakcja - banan na twarzy. Jedziemy dziś o 17 po szczeniaka. Będzie super.