Napisałam tutaj dwie recenzje książek z „Kryminału pod psem” Marty Matyszczak. Może zachęciłam kogoś do tej serii. Tych, którzy poznali Gucia na pewno urzekła jego prostolinijna psia osobowość.
Wczoraj na facebookowym profilu i na profilu pani Marty na instagramie pojawiła się chwytająca za serce wiadomość, że Gucio, ten prawdziwy, odszedł.
Gucio pochodził ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Chorzowie. Pani Marta tak go opisywała na okładkach swoich książek:
Kundel z urodzenia, pies zaczepno-obronny z wykształcenia (on zaczepia, inni go bronią), tropiciel (kiełbasy) z zawodu. Przygarnięty ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Chorzowie. Wcześniejszy los nieznany. Stał się pierwowzorem książkowego bohatera. Lubi spać, jeść i chodzić na spacery.
A tak wspomina go na swoim profilu:
Link do posta na stronie fb Marty Matyszczak
Dla fanów przygód Gucia, takich jak ja, jest to bardzo przykra wiadomość i płaczę, gdy to piszę. Poznaliśmy go nie tylko przez książki, ale też przez profil jego właścicielki na facebooku, na którym nieraz dzieliła się z fanami momentami z życia Gucia. Sprawiła, że kundelek ze schroniska dostał kochający dom i rodzinę, i tony miłości od obcych mu osób. Nie każdy psiak ma tyle szczęścia. Dlatego zachęcam was, jeśli myślicie o futrzanej kulce bezwarunkowej miłości, pomyślcie o przygarnięciu psiaka ze schroniska. A jeżeli macie czasami chwile wolnego czasu, zorientujcie się, czy w Waszej okolicy nie znajduje się schronisko organizujące wyprowadzanie psów ze schroniska na spacery.
Guciu kochany, mam nadzieję, że odszedłeś spokojnie i hasasz sobie po psim niebie, gdzie na pewno są i moje pieski, Kuba, Marlej i Gabi.