Też uwielbiam ten screen z Barraganem. Zajebisty koncept na postać, dawny szef Hueco Mundo, który musiał posunąć dupę przed Aizenem... Szkoda że spartolone jak wiele rzeczy w Bleachu xD.
Bleach od trzeciego arcu kanonicznego "Arrancars" (odc. 109) staje się... gorszy. Już pierwsza scena tego odcinka była gorsza. Już samo nazwanie ekipy Aizena "Espadą", nadanie im latynoskiego motywu muzycznego i hiszpańskobrzmiących imion, całkowicie mi nie pasowało do Bleacha.
Fani "za moich czasów" generalnie preferowali styl wybrany przez Tite, ale niektórzy narzekali jak Ty, że nie pasuje. Mi się podoba, jest troszkę z dupy, ale obrał taką, a nie inną koncepcję. Później tych walk jest niestety równie dużo :(. A w TYBW dodatkowo mocno cierpią przez liczne błędy w power levelach. Kiedyś mówiłem o tym pyszałkowato, jak to ja, ale nadal twierdzę, że gdyby Pierrot wybrał mnie do połatania fabuły, to zrobiłbym to lepiej od ich ludzi. Tite nie winię, bo to trochę inna sprawa. Miał gorsze zdrowie, stracił ochotę na rysowanie Bleacha i w ogóle. Generalnie jest sporo sprzecznych info w necie, ale ja mam Karola, a on uwielbia Blicza, jak ja DB, więc miałem bardzo dobre info (chyba w 2 albo 3 recenzji TYBW napisałem o tym). No i dał radochę śmiertelnie choremu dziecku, które chciało C.D Bleacha - ruszają mnie tego typu historie. Winię partaczy Pierrota, bo ja z Karolem ogarnąłbym to za przysłowiowe pół litra... Nie no żartuję, takie umiejętności nie przyszły za darmo ;D.
W arcu Soul Society stworzono pozornie głębokie uniwersum, które nie dało się poznać. Okej, Aizen wymordował super-radę 46 mędrców. Gdzie są ich następcy, gdzie są w ogóle jacykolwiek inni mędrcy? Notabene o istnieniu tamtych 46 też się widz dowiedział dopiero wtedy, gdy już nie żyli, co było jednym z większych błędów arcu Soul Society. Trzech kapitanów dokonało zdrady i uciekło - ani ich wicekapitanowie nie zastąpili ich na stanowiskach, ani nikt inny.
Potem będzie gorzej pod tym względem. O tym właśnie mówiłem. Jeśli chodzi o power levele, miałem kilkanaście pytań do ludzi Pierrota, bo odcinki były mega dziurawe. Po prostu przez to, że w zbyt krótkim czasie, zbyt wiele postaci pokazało "full pała", a potem kolejna postać mówiła: "pff, ty wypierdzie, jeb" i tak w kółko. To nawet nie musisz myśleć, to po prostu wali po oczach, jak masz już jakieś obycie w szonenach lub masz wysokie iq (tu nie mówię o sobie, a znajomym - Arturze, który nie był jakimś wybitnym fanem DB, a kilka razy zagiął na mnie parola, jak broniłem Toriyamę w tej materii).
W arcu Soul Society jego wkład w fabułę ograniczał się do chęci ukarania dwóch kapitanów, którzy przewidzieli zdradę i próbowali jej zapobiec zanim ktokolwiek inny się zorientował, potem w Arrancarcu (taką fajną grę słów wymyśliłem) przekazał parę informacji i rozkazów, potem zrobił chmurę ognia i to tyle. To już Dumbledore w filmach Harry Potter dał więcej powodów do cenienia go.
MAM DOKŁADNIE TO SAMO ODKĄD OBEJRZAŁEM BLEACHA PO RAZ 1 XDDD. Sorry za caps, musiałęm, myślałem że jestem jedyny na świecie, który to widzi XDDD.
O to mam żal. O ten niewykorzystany potencjał. Arc Soul Society to nie było złoto ani platyna, tylko diament. A jego ostatnie odcinki to był diament najczystszej próby. A potem najlepsze, co dostałem później, to Bawabawa.
Yes, Bleach i HxH to dwa największe scamy w historii battle shounenów. Mega potencjał, ale tak zmarnowany, że hej. W obu przypadkach z róznych powodów. Bardziej niż w DB - biorąc pod uwagę zakres możliwości.
Nowe postacie nadal są super. No dobra, nowe postacie "Vizardów" nie są super. W skrócie: pojawili się niewiadomo skąd, chodzili za Ichigo jak dzieciak ze Shreka 4 i mówili "no trenuj z nami no" (nadal nie wiadomo dlaczego tego chcieli), Ichigo potrenował z nimi z 10 odcinków, po czym na 100 odcinków zniknęli, i nagle wrócili, żeby pomóc w finałowej walce. A wyglądają tak, jakby ich obecność jedynie co miała zrobić, to sprowadzić do Bleacha fanów One Piece'a. Muzyka jest chyba jeszcze lepsza, niż była. Dobór aktorów głosowych nadal super. Wszystko super... no ale to nie to, co w pierwszych odcinkach.
+1
Otwiera się pytanie filozoficzne - czy lepiej być najlepszym niewykorzystanym potencjałem, czy najgorszym wykorzystanym (najgorszym w sensie najsłabszym, a nie najbardziej złym w sensie zło - przeciwieństwo dobra)?
To drugie, bo w przypadku 1 masz fantazje, które mogą być prawdziwe... Albo i nie. Dyskutujesz i walczysz ze swoimi i cudzymi myślami i wizjami. A tak masz konkret. Dlatego wolę DB przy wszystkich jego wadach, bo tam też (jak się wczytasz w mangę lub skupisz na anime) widać naprawdę dużo miodu, tylko ukryte pod jeszcze większą stertą gnoju niż w Bleachu. Żeby DB błyszczało tak, jak mogłoby, potrzeba solidnego remake'u, a w przypadku Bleacha coś jak DB Beerus względem DB Super (no może troszkę więcej, ale kierunek ten sam) - mocnego odświeżenia. Albo jak Oblivion i ten najnwszy remake'o-remaster.
RE: Bleach - jest świetnie, ale nie mogło być gorzej [with spoilers].