RE: RE: Tomasz Wartnik - Endostella. Nasza pierwsza historia - wrażenia po przeczytaniu książki.
You are viewing a single comment's thread from:

RE: Tomasz Wartnik - Endostella. Nasza pierwsza historia - wrażenia po przeczytaniu książki.

Words
1190
Reading
6 min
Listen
Play
13d

Chcę zacząć od tego, że jest to kolejna recenzja, o której mogę powiedzieć: "Cholera, ile wątków które poruszył recenzent / recenzentka, pojawiło mi się w głowie na dlużej lub krócej podczas pisania książki". Niektóre towarzyszyły mi przy pracy przez większość czasu. To cholernie miłe, bo widzę że te godziny spędzone na pisaniu, drugie tyle spędzone na researchu i trzecie tyle na przemyśleniu, nie poszło na marne.

Uważam, że książka jest bardzo dobrze napisana, zwłaszcza jak na pierwszą powieść autora, jest kilka razy lepiej napisana niż pierwsza część Harry'ego Potter'a, którą sobie odświeżyłem pod koniec 2020 roku.

Płaczę ze śmiechu, bo przez całą książkę ja i Karol mieliśmy podobne żarty z Pottera i Rowling, a potem przyszedł Paweł, recenzent ze stópki redakcyjnej i zrobił to samo, ale do kwadratu XD. A teraz Ty mnie dobiłeś XD.

Relacje między bohaterami i bohaterkami wydają się autentyczne. Fajnie działała momentami zmiana narracji pierwszosobowej między główną bohaterką i jej towarzyszem.

Początkowo w ogóle tego nie było, dodałem to po napisaniu częsci tomu 3, bo tam musiałem wrzucić scenę, jak Agryll w 100% przejmuje narrację. To było na etapie, gdy jeszcze myślałem, że wydam Endostellę przez wydawnictwo. Pisząc 3 wersję draftu, po lub tuż przed recenzją Pawła, dodałem Agrylla do narracji, a potem tylko je polerowałem - wydłużałem, skracałem, poprawiałem.

Choć autor nie jest z wykształcenia fizykiem czy astronomem, to mam wrażenie, że w celu lepszego napisania książki nieco poduczył się w tych dziedzinach, aby prawdziwiej opisać działanie różnych technologii itp.

Prawie tak było jak mówiłeś. Z uwagi na to, że nigdy nie miałem dobrych ocen z przedmiotów ścisłych, musiałem to wszystko nadrobić. Częściowo pomagał mi Karol - głównie jako weryfikator informacji z Google'a (tak jak napisałem na socjalach - rzucałem pomysłami, a on mi mówil co jest możliwe, co jest teoretycznie możliwe, ale nie ma szans na zbadanie tego, co jest niemożliwe, ale jak zrobię odpowiednie fikołki intelektualne, to przejdzie lub jest niemożliwe), częściowo internet, częściowo AI.

Żeby jednak móc o tym pisać w miarę swobodnie, musiałem swoje odpękać. Oglądałem filmy Astrofazy, Smartgasma i trochę Andrzeja Dragana. Jak oglądałem filmik tego drugiego o prędkości światła (do rozdzialu z wyścigiem), to mój mózg się topił - typ przez minutę nawalił tyle trudnych dla mnie rzeczy, co ja przez pół długiego tekstu.

Ponadto, w wielu wypowiedziach bohaterów odczuwałem przemycanie "filozofii życia" uznawanej przez autora, co może być takim trochę easter-eggiem dla czytelników z naszego Hive, którzy od kilku lat czytają jego posty i dostrzegą jego niektóre poglądy w wypowiedziach bohaterów jego książki.

Musiałem jakoś połączyć Agrylla i Annę na kilku płaszczyznach. Anna w mojej głowie to taka techniczka, potencjalna studentka fizyki, więc myśli bardziej logicznie, mniej emocjonalnie (trochę jak typowa kujonka, ale nie w bezmyślny sposób). A jeśli chodzi o inne rzeczy, żeby zrobić z Anki naprawdę wiarygodną postać, musiałem zaczerpnąć trochę z liberalizmu, który ma zaskakująco wiele wspólnego z wykładnią KK (nieprzypadkowo libki są naturalnym sojusznikiem katolików ws. aborcji i "libki" potrafią walczyć o to równie zaciekle). Nie chciałem robić z Anki cnotki niewydymki, bo takie postacie są nudne. No i nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał okazji do przemycenia paru rzeczy - jeśli sprawi to, że jedna osoba trwale przyswoi sobie te przemyślenia, będę zadowolony. Mi samemu idzie to z różnym efektem, ale im bardziej zagłębiam się w pisanie, tym mocniej na mnie dziala.

Last but not least, dodatkowy punkt stylu za "muszę mieć lepszą wiadomość".

Możesz powiedzieć o co chodzi? :D Bo szczerze nie pamiętam. Aa, coś z Endometriozą?

Doceniam także uczynienie z kobiety głównej bohaterki w pierwszej książce pisanej przez mężczyznę, na pewno podnosiło to poziom trudności, ale odpowiednia praca przyniosła dobry efekt.

Tak, to utrudniło mi prace nad książką, ale nie będę udawał - to była świadoma decyzja. Czytelniczek jest więcej, a ja w męskiej wersji nie miałbym dobrego zastępnika dla endometriozy.

Ksiażka jest inteligentnie napisana w takim sensie, że stanowi dobry przyczółek do rozpoczęcia ewentualnej serii (a podtytuł sugeruje taki zamiar, podobnie jak krótki epilog), ale z drugiej strony gdyby plany uległy zmianie, to jako samowystarczalna solistka też jest okej. Ponadto, mam wrażenie, że bardzo dobrze nadaje się na film.

Tak, planuję serię, na ten moment mam w głowie 2 sagi - saga z Xariusem (tomy 1-7), saga z Szatanem i kimś jeszcze (nie chcę spoilerować) - tomy 8-13. I tak, jak uda się dużo sprzedać, to chciałbym pójść z tym pomysłem do Netflixa lub Prime'a.

Jedynym dla mnie trochę słabszym punktem książki jest kulminacyjny i najdłuższy rozdział dwunasty (podzielony nawet na cztery części), ale rozumiem, że stanowił on też największe wyzwanie, gdyż musiał z jednej strony dążyć do czegoś epickiego i się tym zakończyć, a z drugiej zawierał też dużo scen walki czy kontroli umysłu, co na pewno jest trudniejsze do zrealizowania niż np. spokojne sceny. Ten jeden rozdział na czwórkę, reszta na piątkę, a ostatni rozdział może nawet na piątkę z plusem, taki bajkowy aż był.

Za jakiś rok, może 2 lata, przeczytam 1 tom, bo nie wiem z czym popełniłem błędy pisząc go. Tak czy siak, znowu intuicja Cię nie zawiodła. Myślałem, jak zrobić finałową walkę - chciałem dać jakiegoś ważnego przeciwnika, ale nie mógł być za mocny. Więc uznałem, że wybiorę kogoś jak Sasori z Naruto, ale dam mu słabszą armię niż miał lalkarz z Shippuudena (w 3 tomie pada wprost tekst - Xarius wysłał go, by się nażarł po ciężkiej bitwie). Zilovy naturalnie pasowały do Agrylla, bo żona. No i Lin Lan są na tyle wyszkolone, by stanowić zagrożenie, ale na tyle słabe, by Anka mogła je rozwalić bez problemu... Ale nie może tego zrobić ;).

Dlatego musiałem to czymś zapchać. Phatt miała być początkowo minionem Badimo, coś jak zombie z TLoU (grzybowy), ale z czasem jej rola urosła do jednej z wojowniczek Xariusa.

Widzę jednak, że nie jest na tyle dużo gorzej byś krytykował. Czyli jest w miarę ok :).

PS: Czy Ty Tomku ze ~3 lata temu nie planowałeś pisać książki o zupełnie innej tematyce, jeśli dobrze pamiętam? Co sprawiło, że zmieniłeś plany?

Tak, początkowo pisalem o prostytutce, ale musiałbym więcej poprawiać, potencjał zarobkowy jest niby większy (kobiety bardzo lubią czytać o takich rzeczach, literatura pronograficzna ma się dobrze na rynku kobiecym), ale Endostella jara mnie znacznie bardziej. No i w naturze nic nie ginie. Postać którą wykreowalem na potrzeby "Laury" pojawiła się już w tomie 1. Rozwinę ją w 3. To postać typu "kochaj albo znienawidź". To osoba pełna skrajności, która odrzuci wielu czytelników, ale z sercem w dobrym miejscu.

Zmieniłem plany, bo... nie wiem czemu :D Endostella zaczęła mnie bardziej jarać, a ja bylem wkurzony na siebie i wydawnictwa za odrzucenie. Z perspektywy czasu rozumiem ich i nie mam żadnych pretensji, Laura była po prostu za słaba i zbyt niedopracowana.

Kontynuacja będzie najpóźniej w lipcu 2027. Piszę od 2 albo 3 weekendów 1 rozdział, jestem w połowie (w zasadzie poprawiam, bo tak jak mówiłem, 2 i 3 tom pisałem zaraz po pierwszym by nie tracić ciągłości).

Opinii nie podam dalej, tak jak prosisz, ale będę mógł wrzucić jej fragmenty do materiału reklamowego? Tylko fragmenty obok fragmentów pozostałych recenzji.

Wersji papierowej jeszcze nie było, będzie za 2-3 tygodnie dostępna do sprzedaży.

Dziękuję Maciej, to była cholernie miła i przyjemna recenzja :*. Dzięki też że kupileś, doceniam!!! :)

@herosik: Chcę zacząć od | Ecency