Ja się nie zgadzam (bo wolność), ale piję mało alko więc problem mnie nie dotyczy. Żebym został dobrze zrozumiany, chcę rozwinąć swoją opinię. Zgadzam się z ograniczeniem sprzedaży alko po 22 w sklepach, bo to przynosi społeczne korzyści i faktycznie jest dobre. Sprzeciwiam się natomiast zakazowi sprzedaży na dyskotekach i stacjach. Czemu? Bo to już wylewanie dziecka z kąpielą. To nie są papierochy, które faktycznie nie są używane przez młode pokolenie (a alko jest, choć mniej niż narkotyki, co potwierdzają badania i obserwacje różnych ludzi) a negatywne skutki ograniczenia sprzedaży są widoczne w Szwecji i w USA. Nie widzę na to dobrego rozwiązania, a fakt że niektórym odbija, to nie jest argument. Bo skoro tak, to zakażmy komputerów, social mediów, bo one też powodują agresję. Albo Religii.
Btw. dość regularnie widzę badania na różnych fanpejach i pijani kierowcy stanowią totalną mniejszość, jeśli chodzi o sprawców wypadków.
RE: O zakazie sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych.